Czasy Ludwika XVI to paradoksalnie jeden z lepszych okresów francuskiej gospodarki. Rozbudowana siec dróg, nowe inwestycje, początki rewolucji przemysłowej i układ handlowy z Anglią z 1786 r. – to wszystko wróżyło lepsze czasy.

Skoro było tak dobrze, to dlaczego wybuchła rewolucja? Jedna z ciekawszych teorii szuka przyczyn francuskiego buntu sprzed 225 lat w zawiedzionych nadziejach.

Wzrost był – ale nie tak szybki jak wzrost oczekiwań społeczeństwa, które dzięki oświeceniu zyskiwało coraz większe poczucie świadomości i godności.

I ten właśnie moment historyczny bardzo przypomina mi to, co dzieje się w Chinach – jest dobrze, wzrost gospodarczy jest silny, lepszy nawet od oczekiwań specjalistów. Ale rozdmuchane przez Chińczyków ceny mieszkań i wyceny giełdowych spółek pokazują, że ciągle liczą oni na więcej. Przecież kupowanie akcji miało być – jak powiedział jeden z komunistycznych liderów – kupowaniem chińskiego marzenia.

Oby to marzenie nie było kolejną bańką, która pęknie, a francuska rewolucja nie była kolejną historią, która się powtórzy...