Dzisiaj o północy mija termin, w którym Grecja ma zwrócić Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu ratę pożyczki wynoszącą niespełna półtora miliarda euro. To kwota, której Ateny nie mają. Choć formalnie nie oznacza to bankructwa, Grecja wykona wielki krok w tym kierunku.

– Grexit nie jest opcją – zapewniał wczoraj szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Zaraz jednak dodawał, że „Europa otrzymała potężny cios, a dobra wola została rzucona na wiatr”. – Gry populistyczne wzięły przewagę nad resztą – komentował.

Według nieoficjalnych informacji jeszcze wczoraj premier Grecji Aleksis Tsipras prosił o przedłużenie pomocy finansowej dla jego kraju. W rozmowie telefonicznej z Junckerem przekonywał, że Greków nie można pozbawiać prawa do zaplanowanego na sobotę plebiscytu.

Pewne jest, że w całej tej ciągnącej się od pięciu lat historii są sami przegrani. Grecy, zmęczeni pięcioma latami bolesnego zaciskania pasa, wybierając radykalną Syrizę, mieli nadzieję na złagodzenie polityki oszczędnościowej. Zamiast tego mają zamknięte banki, ograniczenia w dostępie do własnych pieniędzy i realną perspektywę, że ich oszczędności trzymane w euro zostaną wkrótce zamienione na szybko tracącą na wartości nową drachmę. Efekt będzie taki, że wychodząca powoli z recesji gospodarka wpadnie w nią jeszcze głębiej.

Przegrani są też unijni wierzyciele Hellady. I nie chodzi tu nawet o prawie 215 mld euro, które Grecja jest obecnie winna strefie euro w zamian za dwa bailouty i pomoc Europejskiego Banku Centralnego. Nie jest tak, że skoro harmonogram spłacania długów przez Grecję jest rozpisany do roku 2045, to ta strata w praktyce będzie niezauważona.

Najważniejsze jest jednak to, że od Grecji rozpoczyna się powolny rozpad Unii Europejskiej w obecnym kształcie. Centrum pod przywództwem Niemiec wystartuje z budowaniem swojej Europy wokół unii bankowej i fiskalnej. Ze swoim budżetem i własnymi instytucjami. Peryferie będą funkcjonowały w organizacji o marginalnym znaczeniu politycznym. Bo Grexit to powrót do pomysłu tworzenia ścisłego jądra Unii złożonego ze zdrowych gospodarek strefy euro.

Unijni przywódcy przez ostatnie pięć lat powtarzali, że wyjście Grecji ze strefy euro może być początkiem jej rozpadu. Dziś ta samospełniająca się obietnica zaczyna się materializować.

Strefa euro bez Grecji przetrwa, bo jest lepiej przygotowana do kryzysu, niż było to w roku 2010 czy 2012. Nie brak nawet głosów, że w ostatecznym rozrachunku wyjdzie jej to na dobre, bo pozbywając się najsłabszego elementu – a właściwie jedynego niepasującego od początku – odzyska wiarygodność i będzie się mogła ściślej integrować we własnym gronie.

Nawet jeśli Grexit zbilansuje się ekonomicznie, to politycznie będzie końcem projektu integracji w kształcie realizowanym od lat. Jeśli będzie polegał na wyjściu nie tylko ze strefy euro, lecz w ogóle z Unii Europejskiej – skończy się tym, że w newralgicznym dla naszego bezpieczeństwa regionie swój przyczółek zdobędą Rosja albo Chiny. Może strefa euro będzie gospodarczo bardziej wiarygodna bez Grecji. Wiarygodna nie będzie jednak Unia.

W sytuacji gdy bankructwo Grecji wciąż się waży, najpilniejszą troską unijnych przywódców jest to, żeby jego konsekwencje okazały się jak najmniej bolesne dla pozostałych państw. Oto jak mogą wyglądać scenariusze wydarzeń w najbliższym czasie.

1 Grecja bankrutuje, ale nie wychodzi ze strefy euro

Niewypłacalność Hellady nie oznacza jej automatycznego wyjścia z unii walutowej ani tym bardziej z UE. Utrzymanie Aten w strefie euro wymagałoby jednak sporej elastyczności ze strony wierzycieli. Nawet jeśli Grecja nie zapłaci dziś do północy Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu 1,6 mld euro, nie musi to być od razu uznane za niewypłacalność. MFW może stwierdzić, że ten kraj ma zaległości, co pozwoliłoby Europejskiemu Bankowi Centralnemu utrzymywać pomoc finansową dla greckich banków (EBC może to robić, póki ma jakieś zabezpieczenie, a w przypadku bankructwa takiego zabezpieczenia już nie ma). Gdyby w niedzielnym referendum Grecy poparli propozycje wierzycieli, to mimo oficjalnego stanowiska, że propozycja nie będzie już wówczas aktualna, teoretycznie wierzyciele mogliby do niej wrócić – albo rozpocząć nowe rozmowy. Jednak zbyt wiele w tym scenariuszu jest warunków, aby uznać go za prawdopodobny.

2 Ateny w uporządkowany sposób opuszczają strefę euro, a kryzys się nie rozlewa na innych

Scenariusz, który w obecnej sytuacji jest najlepszym z możliwych. Wprowadzenie równoległej waluty, która przez pewien czas obowiązywałaby w Grecji wraz z euro, i utrzymanie kontroli przepływu kapitału do czasu uspokojenia się sytuacji może zapewnić w miarę uporządkowane wyjście ze strefy euro. Problem w tym, że taka operacja nie była jeszcze przeprowadzana, nie ma przepisów regulujących wychodzenie z unii walutowej i nie ma pewności, czy w przypadku Grexitu w Grecji nie dojdzie do upadku rządu i politycznego chaosu. Bardziej optymistycznie wygląda natomiast druga część tego scenariusza, bo reszta strefy euro wydaje się lepiej przygotowana do kryzysowych sytuacji, a państwa, które miały problemy finansowe, nie są bezpośrednio zagrożone bankructwem.

3 Chaotyczne wyjście ze strefy euro i rozprzestrzenienie się kryzysu na inne kraje

Biorąc pod uwagę wspomniany powyżej brak procedur i niebezpieczeństwo politycznego chaosu w Grecji, trzeba się liczyć z tym, że Grexit przebiegnie w sposób nieuporządkowany. Może on spowodować przez pewien czas dużą nerwowość na rynkach, być może nawet powrót recesji do niektórych państw (np. Włochy), choć nie wydaje się, by groziło to wyjściem następnego kraju ze strefy euro. Ta ma bowiem zabezpieczenie w postaci Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, którego zdecydowana większość środków nie została użyta. Problemy w razie upadku greckich banków mogą mieć natomiast te kraje, w których mają one duży udział w rynku. Spośród krajów UE chodzi zwłaszcza o Bułgarię.

4 Hellada wychodzi ze strefy euro i Unii Europejskiej

Choć w trakcie negocjacji unijni politycy i urzędnicy powtarzali, że jedyną formalną możliwością wyjścia ze strefy euro jest jednoczesne opuszczenie także Unii Europejskiej, taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Wyjście Grecji z UE – czego zdecydowana większość Greków wcale nie chce – oznaczałoby jej bliskie związanie się z Rosją, ewentualnie zależność od pomocy Chin, a ze względów geopolitycznych ani na jedno, ani drugie Unia nie może sobie pozwolić. Na dodatek niewypłacalna i wyrzucona z Unii Europejskiej Grecja nie będzie w stanie – ani nie będzie miała ochoty – walczyć z nielegalną imigracją z Bliskiego Wschodu i Afryki. Przyznał to niedawno grecki minister obrony, który powiedział, że w takim wypadku jego kraj nie będzie robił żadnych przeszkód, by nielegalni imigranci (wśród których mogą także ukrywać się bojownicy Państwa Islamskiego), przedostawali się przez jego terytorium do pozostałych państw. Biorąc pod uwagę, że Bruksela w trakcie kryzysu nieraz złamała własne procedury, z pewnością naprędce wymyślona zostanie formuła, która pozwoli Grecji pozostać w Unii i używać drachmy.

5 Rozpad strefy euro bądź jej podział na dwie części – euro 1 oraz euro 2

Wprawdzie w trakcie negocjacji z Grecją pojawiały się argumenty, że jej wyjście ze strefy euro mogłoby być zachętą dla innych zadłużonych państw, by poprzez bankructwo pozbyć się części swoich długów, ale z racji formy, w jakiej odbywa się Grexit (kontrola przepływu kapitału, groźba utraty oszczędności), nie wydaje się, by to była dla kogokolwiek atrakcyjna alternatywa. Na dodatek w żadnym innym kraju siły odrzucające politykę oszczędnościową nie sprawują władzy. Z kolei patrząc z drugiej strony, dla strefy euro – po nieudanych wysiłkach na rzecz utrzymania Grecji w swoim składzie – niedopuszczenie do dalszego rozpadu będzie priorytetowym zadaniem.

6 Po początkowych zawirowaniach wyjście Grecji wzmocni strefę euro

To, że wyjście Grecji ze strefy euro spowoduje nerwowość na rynkach finansowych i że w krótkim okresie odbije się to przede wszystkim na innych krajach południowej Europy, jest niemal pewne. Ale wielu analityków argumentuje, że w dłuższej perspektywie Grexit przyczyni się do umocnienia unii walutowej. Przekonują oni, że podobieństwo Grecji do Hiszpanii czy Portugalii jest tylko pozorne, bo od początku nie spełniała kryteriów wejścia do strefy, przez wiele lat trzeba było dla niej naginać reguły unii walutowej i nigdy nie wykazywała realnej determinacji w celu uzdrowienia swoich finansów, co podważało wiarygodność wspólnej waluty. Zatem pozbycie się niepasującego elementu nie osłabi strefy euro, lecz w dłuższej perspektywie ją wzmocni. Na dodatek będzie to przestroga dla krajów, które chciałyby prowadzić nieodpowiedzialną politykę budżetową. ©?

Czy Grecja zdoła zapłacić dziś do północy MFW 1,6 mld euro?