statystyki

Grecki serial przyciąga uwagę. Ale to nie wszystko

autor: Piotr Łysienia24.06.2015, 07:05; Aktualizacja: 24.06.2015, 07:47
Piotr Łysienia

Piotr Łysieniaźródło: Materiały Prasowe

Inwestorzy w ostatnich latach przyzwyczaili się, że hasło „Grecja” potrafi namieszać na rynkach finansowych. Wiele wskazuje, że taki stan rzeczy będzie utrzymywał się jeszcze przez dłuższy czas, biorąc pod uwagę rozwój sytuacji (ostatnie informacje z Brukseli wskazują na pewien postęp w negocjacjach, jednak wierzyciele zdają sobie sprawę, że Grecja będzie potrzebować kroplówki jeszcze przez wiele lat).

Scenariusz z ostatnich dni nie różnił się znacząco od poprzednich epizodów eskalacji greckiego kryzysu. Przecieki do prasy o możliwej niewypłacalności kraju, informacje o braku postępów w implementacji programu reform przez rząd w Atenach czy o braku porozumienia w sprawie dalszych oszczędności sprawiały, że uczestnicy rynku już wielokrotnie poszukiwali bezpiecznej przystani i ze strachu byli skłonni nawet zaakceptować ujemne stopy zwrotu.

Wiele razy mieliśmy już do czynienia z rozmowami ostatniej szansy i za każdym razem okazywało się, że osiągnięte porozumienie nie rozwiązuje problemu, a tylko – w najlepszym przypadku – pozwala zarówno Grecji, jak i kredytodawcom kupić trochę czasu. Obecnie podstawowym problemem jest to, że grecka tragedia stała się w znacznej mierze problemem politycznym, a nie tylko gospodarczym. Dziś w analizie sytuacji pod uwagę nie są brane wyłącznie pieniądze. Coraz więcej uwagi przywiązuje się do jedności Unii Europejskiej i ryzyka, że odrzucona przez strefę euro Grecja może m.in. zwrócić się w stronę Rosji. Kilka lat temu wydawało się, że problem Grecji nie może być już bardziej skomplikowany. Dzisiaj z całą pewnością wiemy, że może.

Można zaryzykować stwierdzenie, że każda ze stron preferowałaby osiągnięcie kompromisu niż jego brak i w konsekwencji niekontrolowany upadek Grecji. Problemem jest to, że każda ze stron bardzo mocno obstaje przy swoim rozwiązaniu i nie jest skłonna do znaczących ustępstw. Grecki rząd – wybrany dzięki zapowiedziom twardego podejścia wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego – robi wszystko, żeby uniknąć dalszego zaciskania pasa i dzięki temu utrzymać poparcie wyborców. Wierzyciele Grecji z jednej strony boją się wyjścia tego kraju ze strefy euro (niebezpieczny precedens i trudne do przewidzenia skutki dla europejskiej gospodarki), z drugiej zaś nie chcą pokazywać, że niewypełnianie obietnic dotyczących reform strukturalnych może być nagrodzone umorzeniem części długu. W związku z powyższym mamy do czynienia z grą, która (jeśli żadna ze stron nie będzie skłonna do kapitulacji) może doprowadzić do najgorszego – dla obu stron – z możliwych rozwiązań tego kryzysu (tj. grexitu).


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane