RAPORT

W 2010 roku relacja zadłużenia z tytułu kredytów konsumpcyjnych do PKB wzrośnie z 7,6 proc. do 11 proc. - przewidują eksperci firmy Deloitte. Już teraz przegoniliśmy pod tym względem kraje strefy euro, w których ta relacja wynosi 7 proc.

To efekt odkładanego przez lata apetytu na konsumpcję, widoczny ostatnio w innych krajach Europy Środkowo- -Wschodniej, takich jak Rumunia czy Ukraina. Dynamika wzrostu kredytów konsumenckich nadal będzie bardzo wysoka, m.in. ze względu na wzrost dochodów.

Czas na karty kredytowe

- Będą zmiany w samej strukturze zadłużenia, zainteresowanie będzie się stopniowo przesuwać z kredytów gotówkowych na karty kredytowe. Obydwa produkty służą zaspokojeniu tych samych potrzeb konsumpcyjnych - uważa Piotr Siciak z Deloitte.

Potwierdzają to ostatnie badanie opinii publicznej. Według CBOS najpopularniejszą formą zadłużania się Polaków są pożyczki i kredyty zaciągane w bankach - dotyczy to 86 proc. gospodarstw mających jakiekolwiek zobowiązania finansowe. Zdecydowanie rzadziej gospodarstwa korzystają z pożyczek w zakładach pracy lub zakładowych kasach samopomocowych (13,8 proc.). Stosunkowo najrzadziej natomiast wybierają oferty pozabankowych instytucji kredytowych (8,3 proc.) oraz decydują się na pomoc finansową od osób prywatnych; rodziny, przyjaciół, znajomych czy sąsiadów (7,5 proc.).

Dużo większy dystans do nadrobienia mamy w segmencie kredytów mieszkaniowych. O ile w krajach strefy euro średnia relacja zadłużenia z tego tytułu do PKB wynosi 39 proc., to w Polsce na koniec roku przekroczyła 11 proc. Jednak i tu szybko gonimy inne kraje.

- Zakładając ostrożnie, że portfel kredytów hipotecznych będzie rósł w tempie 20-25 proc., relacja kredytów mieszkaniowych do PKB wzrośnie w 2010 roku do 20-22 proc. Warto dodać, że wzrost liczby kredytów mieszkaniowych nakręca popyt na kredyty konsum- pcyjne, którymi finansuje się część potrzeb związanych z wyposażaniem mieszkania - dodaje ekspert Deloitte.

Za mało placówek na wsi

Liczba osób korzystających z kont bankowych nie będzie szybko rosła. W zależności od badań ten odsetek szacuje się na 50-60 proc. Według ostatnich badań instytutu Pentor tylko 49 proc. Polaków posiada konto w banku lub SKOK, a 43 proc. nie korzysta z żadnych usług i produktów bankowych.

- Zdecydowanie słabo ubankowione są obszary wiejskie i małe miasteczka. Między innymi dlatego, że nie ma tam sieci placówek bankowych, a to nadal podstawowy sposób dotarcia do klienta. W małych miejscowościach niewykorzystanym potencjałem są urzędy pocztowe, przez które można oferować produkty bankowe - uważa Błażej Lepczyński z Instytutu Badań nad Gospodarka Rynkową.

Mimo rosnącej popularności bankowości elektronicznej kluczowe dla sprzedaży produktów są placówki. Bankowe sieci rosną w dużych miastach oraz tam, gdzie lokują się zagraniczne inwestycje. Dlatego niemal wszystkie banki zapowiadają uruchamianie nowych oddziałów.

Dwa tysiące nowych oddziałów

Na rynku pojawią się nowi gracze, m.in. bank tworzony przez Wojciecha Sobieraja wraz z włoską Grupą Carlo Tassara, działalność rozpocznie także Allianz Bank. Ruszy też Bank Współpracy Europejskiej pod nowym logo i z nowym właścicielem, a sieć placówek będzie rozwijał także Bank BPH, który odbudowuje swoją pozycję po podziale.

Eksperci Deloitte szacują, że w najbliższych trzech latach liczba placówek zwiększy się o około 2 tys. W efekcie, w 2010 roku na 1 mln osób będzie przypadać około 450 oddziałów (obecnie jest to 397).

Jednocześnie będzie rosła popularność bankowości elektronicznej. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że około 12 mln klientów polskich banków ma dostęp do konta za pośrednictwem internetu. W tej grupie 5 mln osób korzysta aktywnie z bankowości elektronicznej (np. dokonuje przelewów). Najnowsze prognozy mówią, że w 2010 roku z możliwości internetowej obsługi konta bankowego będzie korzystało 10 mln osób.

Liczba i wartość transakcji kartowych powinna rosnąć, ale jest to silnie uzależnione nie tylko od wzrostu liczby kart, ale także od rozbudowy infrastruktury: terminali płatniczych i bankomatów, a z tym nadal jest problem zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Za mało terminali

Pod tym względem przepaść między Polską a krajami strefy euro jest olbrzymia. Liczba terminali na 1 mln osób w Polsce wynosi 4,5 tys., a w strefie euro 17 tys. Podobnie jest z bankomatami, w Polsce na 1 mln mieszkańców przypada 291 tych urządzeń, a w strefie euro średnio 832.

Zdaniem ekspertów Deloitte, barierą do zwiększania sieci punktów obsługujących płatności kartami są utrzymujące się wysokie koszty związane z rozliczaniem transakcji. Jeśli prowizje będą spadać, sprzedawcy coraz chętniej będą instalować urządzenia akceptujące karty. Na razie w Polsce na jedną osobę przypada 0,7 karty, a w krajach strefy euro jest to dwukrotnie więcej. Łącznie banki wydały blisko 26 mln kart, a najszybciej rośnie liczba kart kredytowych, których jest już ponad 8 mln. Zadłużenie z tytułu kart kredytowych to zaledwie 3,5 proc. kwoty wszystkich kredytów, jakie spłacamy bankom. W 2008 roku przybędzie nam około 2 mln nowych kart, i w tym roku przekroczona zostanie granica 10 mln - wynika z danych zebranych przez portal Bankier.pl.

Oszczędza co czwarta rodzina

Liczba kart płatniczych dodawanych do rachunków nie będzie tak szybko rosła, ponieważ nie przewiduje się szybkiego wzrostu samych ROR-ów. Przybywać ich będzie głównie w grupie młodych osób rozpoczynających życie zawodowe, natomiast osoby starsze, które do tej pory nie korzystały z rachunków, nie będą skłonne do ich zakładania. Korzystanie z usług bankowych będzie się więc zwiększać głównie w grupie, która już z nich korzystała. Na jednego klienta banku będzie przypadała coraz większa liczba produktów.

Banki będą doskonalić techniki sprzedażowe, które mają niwelować niską skłonność do zadłużania w grupie osób niekorzystających z kredytów. Na drugim biegunie znajduje się relatywnie niska skłonność do oszczędzania.

Z ostatnich badań CBOS wynika, że 77 proc. polskich rodzin nie posiada żadnych oszczędności pieniężnych. Odłożone fundusze ma 23 proc. gospodarstw. Odsetek gospodarstw domowych spłacających różnego rodzaju kredyty i pożyczki jest niemal dwukrotnie wyższy niż tych, które posiadają jakiekolwiek oszczędności.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

W Polsce działa 645 banków (łącznie z bankami spółdzielczymi), które posiadają 13,5 tys. placówek. Aktywa sektora bankowego na koniec 2007 roku wyniosły ponad 800 mld zł. Na rynku funkcjonuje także 1663 oddziałów Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, które posiadają aktywa w wysokości 7,3 mld zł. Polacy korzystają także z usług firm pożyczkowych, takich jak np. Provident.