Kolejne osłabienie euro może pomóc polskiemu eksportowi na światowych rynkach. Kolejny pakiet europejskiego luzowania ilościowego – jeżeli wejdzie w życie – może pomóc naszej gospodarce, która przecież pokazała ostatnio, że i tak radzi sobie całkiem dobrze. Co więcej – jeżeli Amerykanie naprawdę nie ograniczą programu skupu obligacji, to może i dolar nie stanie się silny, ale dzięki temu surowcowy import nie będzie dla nas droższy.

Odkładając żarty na bok – coraz więcej jest sygnałów wskazujących na to, że luzowanie ilościowe i programy stymulacyjne będą utrzymane, a nawet rozszerzane. To może oznaczać, że po raz kolejny Polska będzie miała okazję do ekonomicznej przejażdżki na gapę – pieniądze pompowane do gospodarek krajów rozwiniętych trafią w postaci inwestycji i zamówień do krajów takich jak nasz.

Po raz kolejny w ciągu ostatnich lat będziemy mogli liczyć na zewnętrzny zastrzyk finansowy. I po raz kolejny radości powinna towarzyszyć nuta niepokoju. Obok zastrzyków finansowych potrzeba nam wzrostu efektywności, konkurencyjności i niestety nadal poważnych zmian strukturalnych. Zewnętrzne pakiety stymulacyjne będą pomagały czasowo, ale mogą też prowadzić do narastania baniek spekulacyjnych i cenowych. Jeżeli przyzwyczaimy się do gospodarczych przejażdżek za darmo opartych na zewnętrznych projektach stymulacyjnych, możemy stracić zdolność do samodzielnego ekonomicznego mozolnego marszu.