statystyki

USA: Tania ropa hamuje boom łupkowy

autor: Bartłomiej Niedziński21.04.2015, 07:37; Aktualizacja: 21.04.2015, 09:34
Amerykański sektor naftowy pada ofiarą własnego sukcesu.

Amerykański sektor naftowy pada ofiarą własnego sukcesu.źródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Phil Weymouth

Spadek cen surowca spowodował, że wydobycie ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych znalazło się na granicy opłacalności. Amerykańscy nafciarze słono zapłacą za światową przewagę podaży nad popytem

Reklama


Amerykański sektor naftowy pada ofiarą własnego sukcesu. Po raz pierwszy od rozpoczęcia w 2008 r. boomu na ropę z łupków w USA w tym roku jej wydobycie spadnie – przewidują zarówno amerykańska rządowa agencja energii EIA, jak i kartel krajów producentów OPEC. Wzrost produkcji w Stanach Zjednoczonych przyczynił się do spadku cen surowca poniżej poziomu, który dla niektórych firm jest progiem opłacalności.

Niemal cały światowy przyrost produkcji ropy naftowej w ostatnich latach jest efektem zwiększenia wydobycia w USA. Według danych EIA w zeszłym roku w tym kraju wydobyto 3,2 mld baryłek ropy (czyli średnio 8,8 mln baryłek dziennie), co było najlepszym wynikiem od 30 lat. Jeszcze w 2013 r. wydobycie wynosiło 2,7 mld baryłek, a przed dekadą – 2 mld. To pozwoliło Amerykanom niemal zrównać się w produkcji z Arabią Saudyjską i Rosją, a nawet snuć prognozy o tym, że w ciągu kilku lat awansują na pozycję lidera.

Ale ta sytuacja ma też skutki uboczne. W połowie zeszłego roku okazało się, że światowa podaż ropy przewyższa popyt, do czego oprócz rosnącej produkcji przyczyniły się także mniejszy, niż oczekiwano, wzrost zużycia w krajach rozwijających się oraz słabe prognozy gospodarcze w Europie, i ceny surowca poleciały w dół. Baryłka ropy typu Brent, która w czerwcu zeszłego roku kosztowała 114 dol., pod koniec stycznia zeszła poniżej 50 dol., zaś obecnie nieznacznie przekracza 63. Do utrzymywania się ceny na niskich poziomach przyczyniła się też postawa Arabii Saudyjskiej, która wraz z pozostałymi krajami OPEC postanowiła nie zmniejszać wydobycia i w ten sposób bronić swojego udziału w rynku. To uderzyło przede wszystkim w amerykańskich nafciarzy, bo wydobycie ropy z łupków jest znacznie kosztowniejsze niż w konwencjonalny sposób. Z racji różnych warunków geologicznych nie ma jednego progu opłacalności, ale szacuje się średnio, że cena rynkowa musi wynosić co najmniej 60 dol. za baryłkę. W przypadku niektórych złóż w krajach arabskich jest to nawet 20–30 dol.

Pierwsze efekty tej sytuacji już widać. W zeszłym tygodniu EIA podała w prognozie, że w maju, po raz pierwszy odkąd przed czterema laty agencja zaczęła sporządzać odrębne miesięczne zestawienia dla ropy z łupków, jej wydobycie się zmniejszy. Spadek nie będzie wielki, bo wyniesie 45 tys. baryłek dziennie, czyli niespełna 1 proc., co nie zmienia faktu, że jednak będzie. W dwóch spośród trzech ostatnich tygodni spadła także całkowita wielkość ropy produkowanej w USA – wynika z danych EIA. Na dodatek w miniony czwartek OPEC wydała swój raport, w którym – nie bez satysfakcji – przewiduje, że produkcja ropy w USA osiągnie swój szczyt w drugim kwartale tego roku, a później się ustabilizuje i pod koniec roku nawet będzie nieco spadać. Choć według OPEC spadek też nie będzie duży – wyniesie 0,4 proc.


Pozostało jeszcze 34% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama