statystyki

Szahaj dla DGP: Jałowy spór o winnych kryzysu

autor: Andrzej Szahaj06.03.2015, 16:30
Grecja, pieniądze, euro

W świetle tego, co powiedziano powyżej, można zaryzykować tezę, że kryzys zafundowali nam idący ręka w rękę i kierujący się tymi samymi przekonaniami filozoficznymi i ekonomicznymi przedstawiciele wielkiego biznesu (przede wszystkim banków) oraz politycy, będący przez lata ich sojusznikami.źródło: ShutterStock

W polskiej prasie (również na łamach DGP) co chwila powraca spór o to, kto był winny ostatniemu kryzysowi ekonomicznemu: czy sektor prywatny (przede wszystkim banki), czy państwo. W moim przekonaniu jest to spór jałowy, ponieważ jego rozstrzygnięcie jest niemożliwe w sposób, który obie strony uznałyby za przekonujący. Rzecz w tym, że w tym sporze, pod wpływem odmiennych interpretacji sterowanych różnymi ideologiami, nie tylko co innego uznaje się za przyczyny owego kryzysu, ale wręcz co innego uznaje się za fakty. W tej sytuacji brak jakiejkolwiek neutralnej płaszczyzny, w odniesieniu do której można by ów spór jakoś rozstrzygnąć.

Stąd też wydaje mi się, że lepiej na całą sprawę kryzysu spojrzeć z innej strony. Idzie mi o to, że fikcją jest założenie leżące u jego podłoża, iż oto w ogóle mamy do czynienia z dwoma instancjami kierującymi się odmiennymi systemami wartości: przedsiębiorstwami związanymi ze sferą wolnego rynku kierującymi się zyskiem i państwem kierującym się dobrem wspólnym. Gdy popatrzymy na ostatnie trzydzieści kilka lat, to zobaczymy, że ów podział, wcześniej rzeczywiście charakterystyczny dla niektórych okresów współczesnej historii Zachodu, przede wszystkim dla trzech powojennych dekad (1945–1975), ale też dla okresu międzywojennego po Wielkim Kryzysie (polityka New Deal w USA), stał się dawno nieaktualny. Państwo abdykowało bowiem z pozycji arbitra stojącego ponad różnymi interesami oraz siłami społecznymi i z całą mocą zaangażowało się w realizację pewnej doktryny filozoficzno-ekonomicznej sprzyjającej przede wszystkim interesom wielkiego kapitału oraz sfery finansowej. Doktryna ta to neoliberalizm, ukrywający się w Stanach Zjednoczonych pod mylącą etykietką neokonserwatyzmu. Charakterystyczne są tutaj rządy Ronalda Reagana w USA oraz Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii. Oboje przeorientowali swoje państwa z pozycji arbitra na pozycję czynnego i nader energicznego stronnika tylko jednej ze stron wchodzących w grę napięć społecznych. Reagan, otoczony gronem doradców wywodzących się z amerykańskiego obozu neokonserwatywnego i libertarianistycznego oraz Margaret Thatcher, polecająca czytać członkom swojego gabinetu prace jednego z duchowych fundatorów neoliberalizmu, a mianowicie Friedricha Augusta von Hayeka, dokonali odgórnej rewolucji, wprowadzając ustawodawstwo sprzyjające zniesieniu wszelkich barier w działaniu wolnego rynku i podejmując działania mające na celu złamanie oporu sił stanowiących elementy starego systemu, w którym szukano pewnej równowagi pomiędzy różnymi, czasami sprzecznymi ze sobą, interesami ekonomicznymi i społecznymi. Reagan złamał opór strajkujących kontrolerów ruchu powietrznego, Margaret Thatcher zaś rozprawiła się siłą ze strajkującymi górnikami. Oboje zrobili wszystko, aby znieść większość regulacji dotyczących sfery bankowej, a także wesprzeć działania wielkich korporacji.


Pozostało jeszcze 40% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane