269 mln pasażerów podróżowało w ubiegłym roku w Polsce, korzystając z usług 13 spółek kolejowych. To wynik o 0,5 proc. gorszy niż rok wcześniej, kiedy podróż koleją odbyliśmy 270,4 mln razy – wynika z najnowszych danych Urzędu Transportu Kolejowego. Z perspektywy roku sytuacja może wydawać się stabilna, ale szokujące są dane w skali ostatniego ćwierćwiecza. Od 1990 r. liczba pasażerów pociągów w Polsce zmniejszyła się o ponad 500 mln, bo tuż po upadku komunizmu z kolei korzystało prawie trzy razy więcej osób niż obecnie. No cóż, wtedy nie było wyboru – samochodów było bez porównania mniej i nie bardzo było nimi po czym jeździć.

Tylko PKP Intercity, nasz flagowy przewoźnik, stracił w 2014 r. 5,2 mln pasażerów, co oznacza 17-proc. spadek. Rynek z zapartym tchem czekał na wyniki za grudzień, bo wtedy spółka uruchomiła przewozy pasażerskie supernowoczesnymi, jak na polskie warunki, pociągami. Spodziewanego efektu Pendolino jednak nie widać w raporcie UTK. Okazało się, że w porównaniu do grudnia 2013 r. PKP Intercity ma 6-proc. spadek, co oznacza o 132 tys. pasażerów mniej. I to mimo potężnej kampanii reklamowej, rekordowego zainteresowania mediów i trzykrotnego zwiększenia puli najtańszych biletów po falstarcie systemu przedsprzedaży. PKP Intercity podaje, że co drugie miejsce w pendolino jest puste, a w dodatku z 20 kupionych pociągów na razie kursuje tylko dziewięć. Reszta ma wyjechać na tory do czerwca.

Spółka twierdzi, że na oceny jest za wcześnie, i odpowiedzialność za gorszy wynik przypisuje pociągom TLK. – W styczniu widzimy większe zainteresowanie pasażerów. Porównując rok do roku, w grudniu PKP Intercity odnotowało wzrost liczby pasażerów w pociągach najwyższych kategorii – zapewnia Zuzanna Szopowska, rzeczniczka PKP Intercity.

Również w przypadku PKP IC szczególnie niepokojące są dane za dłuższy okres. W porównaniu z 2008 r. przewozy zmniejszyły się o prawie połowę. Pasażerów nie pomogły utrzymać nawet rosnące dotacje z budżetu do pociągów TLK (w 2014 r. 560 mln zł, pięć lat wcześniej – 232 mln zł).

Pogarszające się wyniki sprzyjają kadrowej karuzeli. W połowie stycznia z fotelem prezesa spółki PKP Intercity pożegnał się Marcin Celejewski, którego zastąpił Jacek Leonkiewicz, wcześniej dyrektor do spraw prywatyzacji w PKP. Według oficjalnych zapewnień PKP Celejewski, który zresztą pozostał w zarządzie IC, zrezygnował z własnej woli i nie ma to związku z projektem Pendolino. Dokładnie rok wcześniej z firmy musiał odejść prezes Janusz Malinowski.

Problemy z wyprowadzeniem spółki na prostą ma też prezes samorządowych Przewozów Regionalnych Tomasz Pasikowski, który pełni funkcję od lutego 2014 r. Przewozy Regionalne to wciąż gigant z największym udziałem w rynku. W 2014 r. po raz pierwszy w historii zszedł jednak poniżej 30 proc. w ciągu roku, spółka straciła 5,5 mln pasażerów.

Odbierają ich Przewozom spółki wojewódzkie powoływane przez marszałków, którzy następnie powierzają im obsługę tras w swoim regionie. Najnowszy przykład: od połowy grudnia 2014 r. pasażerów wożą Koleje Małopolskie. Wcześniej Przewozy Regionalne straciły klientów na rzecz m.in. Kolei Śląskich, przewoźników z Wielkopolski i Dolnego Śląska.

I wszystkie te spółki rosną jak na drożdżach (wyjątkiem są Koleje Śląskie, których bilet w 2014 r. kupiło o 295 tys. pasażerów mniej). Trend jest taki, że w 2011 r. łączny udział w rynku i liczba pasażerów kolejowych spółek regionalnych i aglomeracyjnych były po raz pierwszy nieznacznie większe od Przewozów Regionalnych. Dzisiaj w tych kategoriach łączna przewaga pozostałych 10 spółek jest już dwukrotna.

Żeby zadłużone Przewozy nie utonęły, przygotowany został plan restrukturyzacji spółki. Na jego mocy PR dostaną z budżetu państwa 750 mln zł, a większość udziałów w spółce przejmie Agencja Rozwoju Przemysłu. Plan naprawczy popiera 9 z 16 marszałków, którzy reprezentują łącznie 60,8 proc. udziałów. – Zarząd spółki przez cały czas skupia się na negocjacjach z pozostałymi właścicielami – powiedziała nam Marta Milewska, rzeczniczka firmy.

W górę pną się wyniki przewoźników regionalnych i aglomeracyjnych. A jasną gwiazdą jest Mazowsze z Warszawą. Imponujący jest wynik SKM Warszawa, której w ciągu roku przybyło 3 mln pasażerów. Ponad 23 proc. udziału w rynku utrzymały Koleje Mazowieckie, które w ciągu 10 lat funkcjonowania zwiększyły liczbę pasażerów z 40 mln do 62,5 mln.

Od 2010 r. do dziś co roku niezmiennie spadała liczba pasażerów trzech spółek: Przewozów Regionalnych, PKP Intercity (o 30 proc.) i SKM w Trójmieście (ponad 4 proc.).