To precedens, bo począwszy od naszego wstąpienia do UE, czyli roku 2004, rząd podnosił akcyzę regularnie, tłumacząc to wymogami unijnymi. Jednak w ostatnich latach zaczęło się to niekorzystnie odbijać na wpływach do budżetu. Stąd decyzja o pozostawieniu jej w 2015 r. na aktualnym poziomie. Innymi słowy, w styczniu po raz pierwszy od dziesięciu lat papierosy nie zdrożeją. Palaczy to zapewne ucieszy, ale w zwiększeniu popytu raczej nie pomoże. Bo statystyki nie pozostawiają złudzeń – Polacy palą coraz mniej. I rzadziej.

W sierpniu odnotowano historyczny dołek pod tym względem – kupiliśmy tylko 3,7 mld sztuk papierosów. To aż o 17,1 proc. mniej niż przed rokiem – wynika z najnowszych danych firmy Cyber Service. Zdaniem branży tytoniowej te spadki to nie efekt mody na niepalenie, lecz właśnie wysokich cen papierosów, na które kluczowy wpływ ma akcyza.

Gdy wchodziliśmy do Unii, kwotowa stawka tego podatku wynosiła 64 zł za tysiąc papierosów. Dziś jest to 206,76 zł, co oznacza, że w ciągu dekady urosła o 223 proc. Zwiększyła się w tym czasie także stawka procentowa – z 26,67 proc. do 31,41 proc. To wszystko przełożyło się na wzrost cen. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wyliczył, że w 2013 r. wyroby tytoniowe należały do najbardziej drożejących artykułów konsumpcyjnych. Od grudnia 2012 r. do grudnia 2013 r. łącznie ich ceny detaliczne zwiększyły się o 7,8 proc.

Na podwyżkach zaczął tracić budżet państwa. W 2012 r. na akcyzie tytoniowej zarobił 18,58 mld zł – 4 mln mniej, niż planował. A w 2013 r. wpływy z podatku skurczyły się do 18,21 mld zł. Budżet stracił zatem 370 mln zł. I wszystko wskazuje na to, że trend ten zostanie z nami na dłużej. W I półroczu 2014 do budżetu wpłynłę o z akcyzy 8,641 mld zł, podczas gdy plan resortu finansów zakłada całoroczny przychód na poziomie 19,126 mld zł.

Palący problem budżetowy

Dane firmy badawczej Cyber Service, ośrodka zajmującego się monitorowaniem rynku tytoniowego, potwierdzają eksperci z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Według nich w ubiegłym roku konsumpcja papierosów w przeliczeniu na jednego mieszkańca naszego kraju wyniosła 1590 sztuk, o 138 mniej niż w 2012 r. W tym roku według analityków instytutu ten trend będzie utrzymany. Na koniec roku spożycie papierosów wyniesie już tylko 1510 sztuk na osobę.

Mniej na szaro, dymek passé

Sprzedaż papierosów maleje nie tylko z powodu rozwoju szarej strefy, gdzie paczkę papierosów można kupić taniej o połowę. Nielegalny obrót tytoniem jest wprawdzie duży, jednak nie rośnie już tak dynamicznie, jak w przeszłości. Według najnowszego raportu KPMG szary rynek w 2013 r. wyniósł 13,9 proc. całkowitej konsumpcji, czyli 6,1 mld sztuk. Oznacza to wzrost o 0,9 pkt proc. w stosunku do 2012 r. (w ubiegłych latach, według badań innych firm, roczny wzrost szarej strefy przekraczał 1 pkt proc.) To zasługa coraz sprawniejszych działań Służby Celnej. Ta w 2013 r. zajęła wyroby tytoniowe o wartości 49 mln zł, a łączna kwota uszczupleń podatków VAT, cła i akcyzy wyniosła 508,7 mln zł. Wartość zajętych wyrobów tytoniowych była więc o 47 proc. wyższa niż w 2012 r.

Głównym powodem, dla którego rynek legalnych papierosów maleje, jest spadająca liczba palaczy. W 2013 r. ich odsetek według Diagnozy Społecznej wyniósł 25,8 proc., co w przeliczeniu na liczbę ludności daje 8,5 mln osób. Oznacza to, że w ciągu ostatnich dwóch lat 500 tys. palaczy postanowiło zerwać z nałogiem. Przez ostatnie 19 lat z palenia zrezygnowało 4 mln osób. – To efekt trendów społecznych. Coraz więcej osób zdrowo się odżywia, uprawia sport, a więc i stosuje mniej używek mających negatywny wpływ na ich kondycję zdrowotną. Nie bez znaczenia jest też wprowadzony w 2010 r. zakaz palenia w miejscach publicznych, takich jak puby, restauracje, przystanki autobusowe. Palenie tym samym stało się mniej akceptowalne – tłumaczy Łukasz Balwicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rzucenie nałogu, ulga dla portfela

Z paleniem walczą też firmy. Coraz więcej z nich przy naborze nowych pracowników informuje, że szuka na stanowiska osób bez nałogu tytoniowego. Zwiększa się liczba przedsiębiorstw, które inwestują w terapie antynikotynowe dla swoich pracowników.

– Planujemy właśnie przeprowadzenie kolejnej akcji. Dotychczas w naszej firmie odbyły się cztery sesje terapii antynikotynowej. Udział w nich wzięło 10 pracowników – komentuje Katarzyna Czapiewska z działu HR w firmie Benefit Systems.

Jak przekonuje dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska z Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, powodem, dla którego Polacy rzucają palenie, są też względy ekonomiczne. Obecnie cena paczki papierosów to średnio 12 zł, czyli o 1 zł więcej niż w 2012 r. Jak komentują koncerny, podwyżka cen jest oczywiście wynikiem wzrostu podatku akcyzowego. Z tego powodu w 2014 r. obciążenia podatkowe jednej paczki zawierającej 20 sztuk papierosów i kosztującej 11,85 zł wynoszą aż 10,08 zł. Dla porównania w 2010 r., gdy paczka kosztowała 8 zł, wynosiły one 6,92 zł. Tym samym łączny udział akcyzy i VAT w cenie detalicznej papierosów należy obecnie do najwyższych w UE. Wyższy jest tylko w Wielkiej Brytanii – 87,3 proc., i Grecji – 85,8 proc.

Ludzie zdrowsi, koncerny biednieją

Polacy rzucają palenie, a koncerny tytoniowe działające w naszym kraju tracą gigantyczne zyski. Moda na niepalenie odbija się bowiem na ich kondycji finansowej.

W Polsce działa sześć zakładów zatrudniających 5,5 tys. osób.

Nadal jednak, jak zauważają eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, stan branży jest lepszy niż choćby np. przemysłu spożywczego. Wartość produkcji sprzedanej, liczonej w cenach bazowych w 2013 r. spadła o 3,9 proc., do 3,76 mld zł. Zysk brutto obniżył się o 23,2 proc., do 259 mln zł, a netto do 212,4 mln zł, czyli o 25,6 proc. w porównaniu do 2012 r. Znalazło to odbicie w rentowności przemysłu, która spadła w ostatnim roku o 1,6 pkt proc., do 4,7 proc. brutto, i o 1,4 pkt proc., do 3,8 proc. netto.