statystyki

Polskie reformy „czterech Z”: zabrać, złamać, zniszczyć, zreformować

autor: Rafał Woś29.08.2014, 07:00; Aktualizacja: 29.08.2014, 09:47
Polska

Heroicznych czynów domagamy się w III RP od polityków.źródło: ShutterStock

Gdy mówimy w Polsce „reformy”, to nie musimy dopowiadać, że chodzi o te prorynkowe. A najlepiej, by były przeprowadzone według zasady „czterech Z”: zabrać, złamać, zniszczyć, zreformować. Czy naprawdę nie można inaczej?

Reklama


Mija 25 lat od początku polskiej ekonomicznej transformacji. A licząc razem z prorynkowymi reformami ostatnich rządów PRL – nawet ponad ćwierć wieku. W tym czasie wykształcił się u nas specyficzny sposób myślenia o tym, czym powinna być polityka. Zwłaszcza ta ekonomiczna. W tej narracji podstawowym zadaniem władzy jest wcielenie się w rolę mitycznego Heraklesa, który musiał oczyścić z brudu stajnię Augiasza. Jego pokłady były przeogromne, jednak ostro wziął się do roboty i dzięki iście tytanicznemu wysiłkowi dopiął swego.

Równie heroicznych czynów domagamy się w III RP od polityków. Nic dziwnego, że nikt nie potrafi takim oczekiwaniom sprostać. By nie stracić nadziei na lepsze jutro, celebrujemy wspomnienia po wielkich reformatorach. Tych, którzy, choć nie udało im się zrealizować wszystkich obietnic, przynajmniej próbowali naszą gospodarczą stajnię Augiasza oczyścić.

W historii ostatniego ćwierćwiecza takich reformatorów mamy w zasadzie dwóch. Pierwszym jest Leszek Balcerowicz, realizator najbrutalniejszej fazy transformacji z lat 1989–1991, potem nie do końca spełniony wicepremier. Drugim jest Jerzy Hausner, gospodarczy superminister w rządzie Leszka Millera. Pozornie wymyślone i zainicjowane przez nich reformy rozwinięte zostały pod różnymi sztandarami. Balcerowicz jest ekonomicznym libertarianinem, z roku na rok radykalizującym się w swoich poglądach. Hausner uważa się za człowieka o przekonaniach zdecydowanie centrolewicowych. Pomijając jednak etykietki, to w gruncie rzeczy zarówno plan Balcerowicza, jak i plan Hausnera były częścią jednej i tej samej retoryki „czterech Z”. Zostały uznane za ambitne i słuszne, bo polegały na zabieraniu elementów polskiego państwa dobrobytu, rozbijaniu zastanych układów, łamaniu oporów roszczeniowych grup społecznych.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (2)

  • Wielu się nie da złamać....(2014-08-29 09:58) Zgłoś naruszenie 00

    Rolników z PSL, Lekarzy, Prawników z szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości...

    Złamać można starych... ale młodzi wyemigrują i tyle z 4Z

    Odpowiedz
  • antek(2014-08-29 15:21) Zgłoś naruszenie 00

    Trafny tekst. Polscy politycy zbyt zachłystnęli się liberalizmem. Za mało zaś dbali o społeczeństwo. Efekt? Spadająca demografia. kilka milionów za granicami kraju.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Reklama