Urządzenia mPos za pomocą technologii bluetooth łączą się ze smartfonami. Za ich pośrednictwem z siecią internetową i umożliwiają przyjmowanie płatności kartami bankowymi. I to zbliżeniowo. Największe zalety mPosów to cena, sporo niższa od tradycyjnych terminali, jakie widujemy w sklepach, oraz niewielkie rozmiary, dzięki którym łatwiej zabrać je w teren. Ta druga cecha jest szczególnie ważna dla obładowanych listonoszy.

Rzecznik prasowy Poczty Polskiej Zbigniew Baranowski przyznaje, że przeprowadzana jest analiza kosztów wprowadzenia tego rozwiązania. – To jeden z obszarów, który może wejść do szerszego projektu, czyli mobilnego listonosza – twierdzi Zbigniew Baranowski. Projekt ten od kilku miesięcy jest pilotażowo wdrażany przez spółkę wraz z Pocztowym Towarzystwem Ubezpieczeń Wzajemnych. W jego ramach już 500 listonoszy wyposażono w smartfony wraz z zainstalowaną na nich aplikacją, umożliwiającą sprzedaż online ubezpieczeń komunikacyjnych.

– Za pomocą tego rozwiązania można sprawdzić wysokość składki każdego klienta i z tymi, którzy zdecydują się na zakup ubezpieczenia, zawrzeć polisę od ręki, w ciągu zaledwie 2 minut – zachwala Iwona Wróbel, dyrektor zarządzający pionem usług finansowych Poczty Polskiej.

Spółka zamierza mocno rozwijać projekt mobilnych listonoszy. Wyposażenie ich w przenośne terminale płatnicze znacznie ułatwiłoby bowiem również przyjmowanie składek ubezpieczeniowych.

– Listonosze powinni być ambasadorami nowoczesnych rozwiązań płatniczych. Jako dostawcy i odbiorcy środków pieniężnych, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, mają największy wpływ na przełamywanie barier mentalnościowych związanych z płatnościami w środowisku nieubankowionych – uważa Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego. Zaznacza też, że Poczta Polska, decydując się na angażowanie listonoszy w przyjmowanie płatności kartami, musi uważać, by nie powtórzyć błędów popełnionych w przeszłości. Kilka lat temu spółka prowadziła kampanię, w trakcie której listonosze mieli pomagać emerytom w zakładaniu rachunków bankowych. Pomysł nie wypalił, bo po otwarciu konta osobistego emeryci dostawali świadczenie na rachunek, a wtedy listonosze tracili zwyczajowy napiwek towarzyszący doręczeniu gotówki.

Gdyby Poczta Polska zechciała wyposażyć w przenośne terminale płatnicze wszystkich listonoszy – zatrudnia ich ok. 25 tys. – musiałaby zainwestować w projekt ponad 15 mln zł. Pojedyncze urządzenie kosztuje bowiem ok. 600 zł. Na rynku są oczywiście tańsze mPosy, ale te nie posiadają możliwości przyjmowania płatności zbliżeniowych. Tymczasem organizacje płatnicze, jak MasterCard i Visa, naciskają, by wszystkie nowo sprzedawane terminale akceptowały transakcje bezstykowe. I tylko instalację takich urządzeń są w stanie dofinansować w ramach programów rozwoju sieci akceptacji. MasterCard z tego tytułu może dopłacić jednorazowo równowartość 65 euro, a Visa – 40 zł miesięcznie przez rok. Analizując projekt mPosów pod względem kosztowym, poczta zapewne bierze pod uwagę dopłaty organizacji płatniczych i zdecyduje się na terminale zbliżeniowe. Obecnie na rynku są dwa tego typu urządzenia, wytwarzane przez firmy Ingenico i Verifone.

Od kilku lat urządzenia mPos są w codziennym użyciu za granicą, upowszechniły się zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. W Polsce na razie trzy spółki oferują rozliczanie transakcji za ich pomocą. Pierwsza na naszym rynku była firma Payleven. Od niedawna ma konkurencję ze strony Paymax oraz SumUp. Charakterystyczną cechą ich oferty jest brak stałego, miesięcznego czynszu z tytułu dzierżawy terminala. Użytkownik urządzenia jest zobowiązany do wniesienia jednorazowej opłaty wynoszącej od 300 do ok. 500 zł, a następnie do ponoszenia prowizji uzależnionej od transakcji. Obecnie wynosi ona ok. 2,5 proc. Ale może być dużo niższa dzięki wchodzącej dziś w życie obniżce stawek interchange. To opłata, którą za pośrednictwem operatorów terminali pobierają od akceptantów banki – wydawcy kart. Szacuje się, że w rezultacie zmiany prowizja pobierana od transakcji na mPosach powinna spaść poniżej 2 proc.