Zgodnie z projektem budżetu w przyszłym roku PKB ma wynieść 2,2 proc. wobec 2,5 proc. w tym roku. Bank centralny w listopadowej projekcji ocenił, że wzrost wyniesie 1,5 proc., a MFW spodziewa się 1,75 proc. Uśrednione przewidywania 10 polskich ekonomistów ankietowanych przez DGP również są mniej optymistyczne od założeń rządu – 1,6 proc.

W ocenie RPP jednym z głównych powodów słabszej, niż to zapisano w projekcie ustawy budżetowej dynamiki wzrostu, będzie ograniczenie inwestycji publicznych. Jest to związane z wykorzystaniem znacznej części pieniędzy unijnych przeznaczonych na ten cel oraz ograniczeniem wydatków przez samorządy. Dodatkowo słabszy wzrost spowodowany będzie małym popytem zagranicznym na polskie wyroby. W efekcie ograniczenie wzrostu inwestycji w sektorze prywatnym będzie głębsze, niż to przewiduje MF, podobnie będzie z konsumpcją prywatną. To może spowodować, że dochody podatkowe także ukształtują się na poziomie niższym od założeń.

Tymczasem rząd ma ograniczone możliwości pobudzenia gospodarki, jeśli chce zmniejszyć deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych z 5 proc. w 2011 r. do 3,5 proc. w tym i stopniowo zejść do 1 proc. PKB w 2015 r. „W świetle osłabienia dochodów podatkowych w 2012 r. oraz pogorszenia perspektyw wzrostu gospodarczego realizacja ścieżki wyznaczonej w Programie Konwergencji bez dodatkowych działań dostosowawczych wydaje się mało realna” – uważa RPP.

Oznacza to, że by zrealizować plan, rząd będzie musiał albo szukać nowych źródeł dochodów (najprostsze to podwyżka podatków), albo ciąć wydatki. Oba rozwiązania mogą jeszcze bardziej ograniczyć dynamikę wzrostu PKB i negatywnie wpłynąć na postrzeganie Polski przez inwestorów zagranicznych.