Ta wypowiedź szefa resortu nadzorującego Agencję Rozwoju Przemysłu, która ma narzędzia pomocowe dla przedsiębiorstw, przekreśla szanse na realizację scenariusza kreślonego przez Wiesława Różackiego, byłego już prezesa PBG i Rafako. Jego zdaniem koncerny budowlane, które potknęły się na kontraktach związanych z przygotowaniami do Euro 2012, powinny zostać skonsolidowane. To recepta na przetrwanie najtrudniejszego okresu i ratunek dla kilkudziesięciu tysięcy pracowników zatrudnionych w budowlance.

– Trzeba patrzeć dalekowzrocznie. Czeka nas wiele projektów budowlanych, nadchodzi nowa perspektywa budżetowa Unii Europejskiej. To potężny zastrzyk pieniędzy na dalszy rozwój infrastruktury w latach 2014–2020. Branża budowlana musi być gotowa na wyzwania – tłumaczy szef MSP. A tylko konkurencyjny rynek udźwignie ciężar czekających go inwestycji.

W październiku ARP zaangażowała się jednak kapitałowo w Polimex-Mostostal. Rządowa agencja za 250 mln zł przejmie ponad 30-proc. pakiet akcji, który pozwoli jej kontrolować spółkę. Z kolei fundusz powiązany z ARP zaczął już skupować majątek budowlanego giganta. Za dwie spółki oraz nieruchomość portową w Gdyni zgodził się zapłacić ponad 162 mln zł. Tak szeroki strumień gotówki ma pomóc stanąć na nogi chwiejącemu się olbrzymowi.

Dlaczego PBG na taką pomoc nie może liczyć? Odmiennego podejścia do dwóch największych spółek z branży budowlanej nie rozumieją inwestorzy giełdowi.

– Pomiędzy Polimeksem a PBG jest zasadnicza różnica – tłumaczy Mikołaj Budzanowski. – Pierwsza ma podpisane rentowne kontrakty na realizację projektów energetycznych. Druga spółka jest w stanie upadłości i jest dużo bardziej zadłużona. Nie odwracamy się plecami od PBG, ale nie oznacza to też, że będziemy stosowali te same narzędzia – wyjaśnia Budzanowski.

W ostatnich dniach zaufanie do PBG gwatownie spadło po tym, jak wybuchła afera wokół Rafako, najcenniejszej spółki w grupie, której głównym udziałowcem jest Jerzy Wiśniewski. Wiesław Różacki ujawnił, że utracił kontrolę operacyjną nad Rafako i ogłosił, że większościowy pakiet akcji spółki należący do podmiotu zarejestrowanego na Cyprze stał się niedawno przedmiotem zastawu na rzecz innej firmy z tego kraju.

Zdaniem Adriana Kyrcza z DM BZ WBK szanse na fuzję budowlanych gigantów spadły dziś do zera. Analityk przypomina, że temat fuzji obu spółek w ostatnich latach pojawiał się już kilkakrotnie. – O połączeniu mówiło się nawet w czasie hossy, kiedy nie brakowało przetargów, a środki unijne dopiero zaczynały napływać do Polski. I nic z tego nie wyszło. Dziś tym bardziej ciężko byłoby to sobie wyobrazić. Zwłaszcza że Polimeks powoli wychodzi na prostą. PBG mogłoby być niepotrzebnym obciążeniem – mówi Kyrcz.

Szacuje wynik netto obu spółek za III kwartał na podobnym poziomie. Prognoza dla Polimeksu to minus 56 mln zł, a dla PBG minus 61 mln zł. To i tak nieźle po trzęsieniu ziemi, które swoim akcjonariuszom spółki zafundowały w poprzednim kwartale. Polimeks podał, że stracił 388 mln zł, a PBG ponad 1,6 mld zł.

– Obie spółki prawdopodobnie najgorszy okres związany z zawiązywaniem rezerw mają za sobą – twierdzi Adrian Kyrcz i przypomina, że już do końca trzeciego tygodnia listopada zarząd Polimeksu powinien dojść do porozumienia z wierzycielami spółki w sprawie rozłożenia zaległych płatności na dłuższy okres. – Z kolei jeśli chodzi o PBG, zmiany w zarządzie mogą ten proces opóźnić – ocenia.

Zadłużone PBG mogłoby być obciążeniem dla Polimeksu