Przedstawiciele telewizji zapewniają, że nie spowoduje to zalania ramówek autopromocjami. Po zmianie przepisów w ciągu każdej godziny programu będzie się mogło pojawić 12 minut reklam i cztery minuty autopromocji.

Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu, do którego należy Polsat, skarżył się na istniejące ograniczenia premierowi Donaldowi Tuskowi podczas niedawnego spotkania z przedsiębiorcami. – Użyłem przenośni piłkarskiej. Gramy ze światowymi potęgami, ale to jest trochę tak, jakbyśmy nie mieli rzutów karnych, rożnych, a także nie mogli łapać na spalonym. Do tego sprowadza się limit czasu na autopromocje, którego nie ma wielu naszych zagranicznych konkurentów – podkreśla Libicki.

Ograniczenia muszą przestrzegać tylko ci, którzy nadają na podstawie koncesji przyznawanej przez Polską Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. By jednak wejść na polski rynek telewizyjny, nie ma obowiązku ubiegania się o jej zgodę. Po naszym przystąpieniu do Unii Europejskiej nadawcy mogą zdobyć koncesje na nadawanie w innych krajach, gdzie przepisy są mniej restrykcyjne – na przykład w Czechach czy Wielkiej Brytanii.

Na takiej zasadzie działa wiele stacji tematycznych obecnych w Polsce. Takich jak Kino Polska, Disney XD, HBO czy Filmbox, które funkcjonują na licencji czeskiej. Niektóre, jak Zone Reality, Zone Europa czy Club TV, nadają swój sygnał z Holandii. Discovery z kolei od maja dociera do widzów na koncesji brytyjskiego Ofcomu.

Rodzimi nadawcy też zaczęli uciekać za granicę. ITI Neovision, operator platformy n, na licencji Ofcomu emituje kanał Wojna i Pokój. W oparciu o brytyjskie przepisy nadaje też na przykład kanał Polsat Futbol.

– Trzeba przyznać, że nie ma powodu, by utrzymywać dłużej przepisy ograniczające czas autopromocji – przyznał Witold Graboś, członek KRRiT. Podczas niedawnej konferencji Media Summit w Warszawie zapowiedział, że regulator dopilnuje, by czas na autopromocje został wydłużony.

Nadawcy podkreślają, że zniesienie limitu jest im potrzebne np. w związku z rozwijającym się rynkiem płatnych transmisji. – Gdy oferujemy widzom możliwość obejrzenia walki Adamka czy na przykład spotkania tenisowego Agnieszki Radwańskiej w systemie pay-per-view, musimy w krótkim czasie intensywnie promować takie wydarzenia, a nie możemy tego robić ze względu na ograniczenie – tłumaczy Libicki.

Nadawcy zapewniają, że zniesienie limitu nie powinno przełożyć się na wartki strumień spotów, choć w niektórych momentach takich promocji może być rzeczywiście więcej. Ogólna liczba materiałów autopromocyjnych spada – wynika z danych Nielsen Audience Measurement przygotowanych dla DGP. TVN przez trzy kwartały ubiegłego roku pokazał aż 15 tys. takich spotów, w tym roku – 10,7 tys. Podobny trend widać w działalności głównego kanału Polsatu, który wyemitował 11 tys. autopromocyjnych materiałów, o około 3 tys. mniej niż przed rokiem. Telewizja publiczna – 1 i 2 – utrzymuje liczbę promocji na podobnym poziomie co rok wcześniej, czyli w okolicach 9,5 tys.