Zakończyły się audyty prowadzone na zlecenie resortu skarbu w największych państwowych spółkach. Ich celem było wyłuskanie z 19 grup kapitałowych tych firm zależnych, których profil nie jest związany z podstawową działalnością koncernów. Audytorzy przeczesali ponad pół tysiąca podmiotów. Choć ministerstwo nie ujawnia wyników tych prac, to wiadomo, że na ich podstawie powstał wstępny katalog spółek córek i spółek wnuczek, których koncerny będą musiały się pozbyć. Cel? Usprawnienie działania korporacji, które mają skoncentrować się na swoim podstawowym celu.

– Audyty pokazują w sposób jednoznaczny i bardzo obiektywny, co należy do podstawowej działalności danej spółki. Cała reszta nadaje się do sprzedaży, likwidacji czy też konsolidacji – tłumaczy Mikołaj Budzanowski, minister skarbu. Choć końcowa lista spółek niezwiązanych z podstawową działalnością w strategicznych grupach kapitałowych gotowa będzie w ciągu kilku tygodni, to już jednak widać, że jest ich sporo. – Chodzi o co najmniej kilkadziesiąt spółek, które zostaną sprzedane, połączone lub zlikwidowane – dodaje.

Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu, potwierdził nam, że spółka faktycznie myśli o konsolidacji firm ochroniarskich w ramach grupy, a także nie wyklucza sprzedaży części nawozowej Anwilu, jeżeli pojawi się korzystna oferta. PGNiG zapowiada z kolei, że jeszcze w tym roku rozpocznie proces sprzedaży Geovity. Uzdrowisk nie chce pozbywać się z kolei KGHM. Niewykluczone, że Polska Miedź zmieni jednak zdanie pod naciskiem resortu skarbu. W ministerstwie przekonują, że nie będzie odstępstw od przyjętych reguł. – Wyjątkiem jest Exatel z grupy PGE. To spółka bardzo wrażliwa z punktu widzenia bezpieczeństwa wewnętrznego państwa. Nie porównujmy jej jednak do sieci hoteli czy uzdrowisk – zaznacza Mikołaj Budzanowski. – Kwestia wyboru spółek, które chcemy sprzedawać, będzie przedmiotem dyskusji – mówi minister. I zapewnia, że nie będzie wpływał na decyzję co do losów takiej czy innej spółki zależnej.