Na „dużej giełdzie” od początku 2012 r. zadebiutowało tylko 12 spółek. To o ponad 60 proc. mniej niż przed rokiem.

Tegorocznej statystyki nie poprawi Murapol, który po przesunięciu oferty z lata planował sprzedaż akcji w październiku, ale znów ją przesunął – na początek 2013 r. – Liczymy, że do tego momentu warunki na rynku poprawią się na tyle, że będziemy mogli sprzedać nasze akcje po cenie odzwierciedlającej wartość spółki – tłumaczy Michał Sapota, wiceprezes Murapolu.

Błażej Bogdziewicz, wiceprezes Caspar Asset Managament, tłumaczy, że obecnie firmy, które chcą wejść na giełdę, muszą liczyć się z koniecznością oferowania dużego dyskonta. Inwestorzy domagają się go, bo na rynku pierwotnym kupują akcje spółek, których nie znają tak dobrze jak obecnych już na giełdzie, a w dodatku jest spore ryzyko związane z zakupami akcji w obliczu pogarszającej się sytuacji gospodarczej. – W lepszych czasach średnie wymagane dyskonto to ok. 10 proc. Teraz to minimum. Wymagania spokojnie mogą sięgać 20 proc. – ocenia wiceprezes Caspar AM.

Rynek pierwotny wysycha

Rynek pierwotny wysycha

źródło: DGP

Z kolei właściciele nie chcą tanio sprzedawać akcji przedsiębiorstw. Widać to po danych Komisji Nadzoru Finansowego. Choć złożonych jest do niej 31 prospektów spółek planujących debiut na GPW, nadzór pracuje zaledwie nad 10. Pozostałe są zawieszone.

Wiele będzie zależało od postawy resortu skarbu. Deklaruje on, że chce jeszcze w tym roku przeprowadzić oferty spółki energetycznej ZE PAK oraz Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Równocześnie MSP nie wyklucza jednak, że jeśli znajdzie się chętny, może sprzedać pakiet większościowy PHN inwestorowi branżowemu.

Wśród spółek prywatnych z oferty nie rezygnuje m.in. Platinium Properties Group, notowana już na NC, która chce pozyskać od inwestorów 45 mln zł.

– Planom związanym z ofertą publiczną sprzyja dynamiczny wzrost cen mieszkań na rynku moskiewskim, gdzie zlokalizowana jest kluczowa inwestycja spółki – ocenia Agnieszka Forasińska z PPG.

Na parkiet w tym roku wybiera się także firma logistyczna OT Logistics. Kandydatów na giełdę może być więcej. Brokerzy deklarują bowiem, że jeszcze na ten rok przygotowują oferty kolejnych firm. Konkretów jednak nie podają.

Mniejsze obroty na giełdzie to zwolnienia w domach maklerskich

Przychody domów maklerskich w związku z małymi obrotami na GPW i mniejszą niż w poprzednich latach liczbą debiutów znacząco spadają. W I połowie 2012 r. wyniosły 572 mln zł i były o jedną czwartą mniejsze niż rok wcześniej. Zyski spadły o 44 proc. do 291 mln zł. Zmusza to brokerów do cięcia kosztów poprzez ograniczanie zatrudnienia.

W ostatnich dniach zwolnienia dotknęły maklerów Espirito Santo Investment Banku i Deutsche Banku. Każda z instytucji usunęła trzech pracowników. BESI, kontrolujący ok. 4 proc. rynku obrotów papierami na GPW i zatrudniający 50 osób, miał przedtem 6 maklerów. Przyznał, że ten ruch to rezultat słabych obrotów na giełdzie w Warszawie.

Zwalniać mogą także inni brokerzy, głównie ci, którzy rozbudowywali zespoły w latach 2009 – 2010 w związku z licznymi debiutami spółek z udziałem Skarbu Państwa na warszawskim parkiecie.

Z naszych informacji wynika, że listę osób do zwolnienia szykuje DM IDMSA. Na pytanie, czy to prawda, prezes Grzegorz Leszczyński odpowiada: – Do tej pory nie podjęliśmy żadnej decyzji w tej sprawie.

Jednak nie wszyscy brokerzy zmniejszają zatrudnienie. Warszawskie biuro UniCredit CAIB powiększyło się ostatnio o dwóch ekspertów z Wood & Co. – Spodziewamy się, że w przyszłym roku giełda odżyje. Chcemy być na to przygotowani – deklaruje Jacek Radziwilski, szef warszawskiego oddziału UniCredit CAIB.

Z kolei grupa ING zapowiedziała ograniczenie działalności maklerskiej w Europie Środkowej, ale według nieoficjalnych informacji agencji Reuters jej polska filia ma nie ucierpieć.