To mogłoby uratować ponad 600 placówek przed zamknięciem. – Ostateczną decyzję podejmiemy dopiero po podsumowaniu danych – tłumaczy Iwona Dżygała z biura prasowego MG. Operatorzy mają przesyłać ankiety do 21 września.

Przepisy mają zacząć obowiązywać w styczniu przyszłego roku. Ich spełnienie wiąże się z koniecznością modernizacji do 31 grudnia 2012 r. wszystkich zbiorników paliwowych. A to dla pojedynczej stacji inwestycja rzędu 100 – 150 tys. zł. Wielu operatorów, przede wszystkim niezależnych, na nią nie stać. Z danych Urzędu Dozoru Technicznego wynika, że przystosowanych jest zaledwie ok. 60 proc. zbiorników. Tymczasem od 2013 roku właścicielom stacji, którzy nie dostosują się do nowych wymogów, będą odbierane koncesje. Szacuje się, że w efekcie zniknie z rynku nawet 10 proc. stacji.

To dużo, tym bardziej że obowiązek modernizacji zbiorników został wprowadzony już w 1996 r. Termin ten jednak czterokrotnie przesuwano. Nic dziwnego, że nawet sama branża paliwowa jest podzielona co do konieczności kolejnej prolongaty. Część operatorów uważa, że doprowadzi to do utraty nawet 25 tys. miejsc pracy. Jednak właściciele stacji, którzy dostosowali je do nowych wymogów prawa, są innego zdania. – Sprawiedliwiej byłoby, gdyby z rynku zniknęły firmy, które oszczędzały na modernizacjach. Dzięki temu, że nie wydały na nie dużych sum, są w stanie konkurować ceną paliw z tymi, które spełniły obowiązek wynikający z przepisów – tłumaczy Paweł Bełch z firmy Blumar.

Resort gospodarki na razie bada, czy wyłączenie z eksploatacji zbiorników niezmodernizowanych spowoduje zamknięcie stacji, oraz ustala wpływ wprowadzonych regulacji na podaż paliwa. W MG są jednak pewni, że konieczność zamknięcia części stacji w Polsce nie ograniczy dostępności benzyn. – W kraju mamy 6764 stacje, co daje nam średnią 5648 osób na jedną stację. To wynik podobny do innych dużych państw europejskich, m.in. Niemiec, Francji czy Hiszpanii. Jednocześnie wciąż dysponujemy znacząco mniejszą liczbą samochodów niż kraje starej Unii – wyjaśnia Iwona Dżygała.