– Miesięczne dane o gospodarce z II kwartału pokazują, że wzrost może spowolnieć. To poważny argument przeciwko trzymaniu zaostrzonego kursu w polityce pieniężnej. Zapowiedzi kontynuacji podwyżek nie należy się spodziewać – uważa Piotr Bielski z BZ WBK.

Radzie będzie jednak trudno zupełnie się wycofać z jastrzębiej retoryki, której do tej pory używała. Jej powodem była przede wszystkim wysoka inflacja. Co prawda w maju powinna się wahać w granicach 4 proc., ale w kolejnych miesiącach znów możemy być świadkami jej wzrostu. To powoduje, że – zdaniem Piotra Bujaka, ekonomisty Banku NordeaRPP nadal będzie pod presją. – Nie można nawet wykluczyć, że RPP ponownie będzie rozważać podniesienie stóp w lipcu lub we wrześniu. Biorąc jednak pod uwagę duże ryzyko związane z tempem wzrostu gospodarczego, prawdopodobieństwo tego jest naprawdę niewielkie – mówi.

Analitycy uważają, że rada przyjmie postawę „poczekamy, zobaczymy”. Nasi rozmówcy są zgodni, że takie podejście powinna prezentować już w maju, zamiast decydować się na 25-pkt podwyżkę.

Wzrost stóp w czasie spowolnienia może przynieść więcej szkody niż pożytku. – W ciągu kilkunastu miesięcy może spowodować wyhamowanie akcji kredytowej. Ona i tak już zaczyna słabnąć. To z kolei dodatkowo osłabiłoby popyt krajowy – mówi Piotr Bujak. Jego zdaniem zbyt wysokie stopy mogą doprowadzić do pogłębienia spowolnienia gospodarczego, co z kolei może zostać źle przyjęte przez rynki finansowe.

– Solidny wzrost gospodarczy ułatwia zmniejszanie deficytu finansów publicznych. Jeśli wzrostu zabraknie, trudno będzie dalej prowadzić konsolidację fiskalną. To nadszarpnie naszą wiarygodność na rynkach i może doprowadzić do jeszcze większego osłabienia złotego – mówi Piotr Bujak.

Zdaniem Piotra Bielskiego jeśli RPP poprzestanie na jednej podwyżce, wówczas nie powinno to mieć dużego przełożenia na skalę spowolnienia gospodarczego. – Podwyżka była niewielka, więc wpływ na gospodarkę też nie będzie duży. Zwykle potrzeba dwóch, trzech kwartałów, aby wyższe stopy miały wpływ na inflację. A i to zależy od innych czynników, np. fazy cyklu koniunkturalnego – kwituje ekonomista.