Duża konkurencja i wstrzymywanie się Polaków z wydatkami sprawiały, że mimo rosnących kosztów surowców oraz produkcji producenci materiałów budowlanych nie decydowali się w 2011 r. na większe podwyżki. Wiele wskazuje, że także w tym roku miejsca na podwyżki nie będzie dużo, choć spadająca rentowność coraz bardziej daje się firmom we znaki. Nie widać też wielkiej poprawy, jeśli chodzi o popyt.

– W przypadku nowego budownictwa o tej porze roku widzieliśmy już zwykle większe ożywienie. Jest wzrost popytu, ale nie na poziomie, którego oczekiwał rynek. Lepiej wygląda sytuacja w przypadku odtworzeń i remontów – mówi Mirosław Lubarski z Grupy PSB, jednego z największych w Polsce dystrybutorów materiałów budowlanych.

Dane firmy wskazują, że na początku roku średnie ceny niektórych produktów lekko wzrosły. To jednak dane opracowane na podstawie cenników. W rzeczywistości firmy nieustannie stosują promocje.

– Daje się odczuć dużą presję cenową. Widzimy tendencję do zastępowania droższych produktów tańszymi – mówi Krzysztof Ogórek, wiceprezes grupy Atlas, producenta chemii budowlanej.

Producenci materiałów budowlanych nie wykluczają, że ubiegłoroczny wzrost kosztów w końcu odbije się na cenach. Zwyżek cen izolacji nieprzekraczających 10 proc. spodziewa się Andrzej Kielar, prezes Rockwool Polska. Wskazuje, że ceny materiałów izolacyjnych w 2011 r. w Polsce były najniższe w całej Europie.

– W tym roku koszty nie rosną już tak szybko, ale ubiegły rok pod tym względem był dla producentów bardzo ciężki. Rentowność branży spadła do poziomu, który nie zadowala właścicieli firm działających. Spadek ogranicza możliwość dalszych inwestycji – mówi DGP szef Rockwool Polska.

Wzrost cen surowców wyhamował także w przypadku producentów farb, którzy w ubiegłym roku odczuli m.in. ok. 50-proc. zwyżkę cen bieli tytanowej. Pigmenty odpowiadają za jedną trzecią kosztów produkcji w tej branży. – Ceny farb wzrosły już w tym roku o 8 – 10 proc. Jeżeli nie będzie już wzrostu cen surowców, nie powinno być kolejnych podwyżek – mówi Anna Szymaszek ze Śnieżki.

Niewiele drożej niż w ubiegłym roku zapłacimy prawdopodobnie za płytki ceramiczne. Producenci wskazują, że choć ceny nieco wzrosły na początku roku, miejsca na podwyżki nie jest dużo, bo klienci zwracają uwagę przede wszystkim na cenę.

Na poprawę rentowności dzięki podwyżkom liczą za to m.in. producenci grzejników aluminiowych. Im na pomoc przyszła Komisja Europejska, która od 10 czerwca wprowadza w Unii cła antydumpingowe na grzejniki chińskich producentów. – Spodziewam się, że europejscy producenci zareagują na nie podwyżką cen, która do tej pory ze względu na chińską konkurencję nie była możliwa mimo rosnących cen aluminium – mówi Konrad Hernik, prezes Armatury Kraków.

W ubiegłym roku KE wprowadziła cła antydumpingowe na płytki i mozaiki ceramiczne z Chin. Według Pawła Górnickiego, wiceprezesa Ceramiki Nowej Gali, m.in. z tego powodu polscy producenci płytek uniknęli załamania sprzedaży.

W ostatnich miesiącach do największych podwyżek cen doszło w przypadku drewna i materiałów drewnopochodnych, na które wpłynęły rosnące ceny surowca oraz narzędzia i sprzęt budowlany, co z kolei wynikało z osłabienia złotego wobec euro i dolara. – Przewidujemy, że do końca roku ceny drewna pozostaną stabilne z niewielką tendencją spadkową – mówi Anna Malinowska z Lasów Państwowych.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy najbardziej podrożało drewno