Naszą sytuację gospodarczą można porównać do samochodu, którego kierowca zdjął nogę z gazu – powoli wytraca on prędkość, ale jeszcze jedzie do przodu. I taki – zdaniem ekonomistów – był I kwartał tego roku. Oceniają, że wzrost gospodarczy osiągnął 3,5 proc., podczas gdy w całym ubiegłym roku było to ok. 4,3 proc. Prawdziwe problemy zaczną się, gdy gospodarka wciśnie hamulec. A to stanie się po Euro 2012.

Eksport dał kopa

– W pierwszym kwartale czynnikiem podtrzymującym wzrost gospodarczy były inwestycje – uważa Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA. Jest przekonany, że w porównaniu z analogicznym okresem 2011 r. ich wzrost wyniósł 10 – 11 proc. Wpływ na ten dobry wynik miały ubiegłoroczne opóźnienia dużej części robót związanych z Euro 2012, które są kończone w tym roku. – Poza sektorem motoryzacyjnym w I kwartale dobrze wiodło się wszystkim branżom, ze szczególnym uwzględnieniem firm budowlanych. To by wskazywało, że wzrost inwestycji wyniesie przynajmniej 9 proc. – ocenia Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ Banku.

Przedsiębiorstwa dostały także bodziec ze strony eksportu. – Z powodu słabego złotego mieliśmy wysoki popyt na nasze towary. Spodziewamy znacznego wkładu eksportu netto do PKB – tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku. Może on wynieść od 0,5 do nawet 1,1 proc.

Prognozy PKB

Prognozy PKB

źródło: DGP

Konsumpcja leci

Poważnie za to martwi słabnąca konsumpcja. Najprawdopodobniej jej wzrost w pierwszym kwartale nie przekroczył 2,2 proc. – Płace realne niemal nie rosną, sytuacja na rynku pracy jest trudna. Gospodarstwa domowe nie są więc skłonne do wydawania pieniędzy – mówi Marcin Mrowiec. A to może osłabić wzrost PKB.

– Jeśli tempo wzrostu gospodarczego będzie zgodne z naszą prognozą, wskazującą na wyraźne obniżenie dynamiki PKB, to spodziewamy się lekkiego spadku rentowności obligacji 2- i 5-letnich oraz osłabienia kursu złotego – zaznacza Jakub Borowski. Tendencję tę może wzmocnić zaplanowana na piątek publikacja majowego indeksu koniunktury PMI dla przetwórstwa przemysłowego, która może być kolejnym – po danych o kwietniowej produkcji przemysłowej – sygnałem wskazującym na pogłębienie spowolnienia w II kwartale.

Zdaniem Borowskiego dynamika PKB spowolni do 3 proc. Uśredniona prognoza mówi o 3,08 proc. Jednak rozpiętości są w tym przypadku o wiele większe niż przy oczekiwaniach za pierwszy kwartał.

Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku, jest zdania, że wzrost wyniesie jedynie 2,2 proc., bo znacznie wyhamują inwestycje i eksport, a konsumpcja pozostanie słaba. Z kolei Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego, uważa, że wzrost w drugim kwartale wyniesie 3,8 proc., ponieważ podtrzymają go inwestycje związane z Euro 2012, a także chwilowy wzrost konsumpcji, także spowodowany turniejem. W jego opinii ze zdecydowanie silniejszym hamowaniem będziemy mieli do czynienia w drugiej połowie roku. Z tym zgadzają się już wszyscy eksperci.