Giełdowe banki zarobiły w I kw. prawie 3,5 mld zł, o niemal 500 mln zł więcej niż rok wcześniej. Tempo wzrostu zysków było nieco wyższe od oczekiwań rynkowych.

Dla dużej grupy banków głównym źródłem poprawy wyników był wzrost wyniku odsetkowego. Poprawianie sobie wyników przez instytucje finansowe jest możliwe przy zmianie stóp procentowych – RPP je podnosi, a banki wstrzymują się przez pewien czas z podwyżkami oprocentowania depozytów, a jednocześnie niemal automatycznie rosną odsetki od kredytów. To pozwala na zwiększanie dochodów nawet bez powiększania portfela kredytowego.

Zdaniem Dariusza Górskiego, analityka DM BZ WBK, źródłem poprawy wyniku odsetkowego jest wyższa dochodowość aktywów wynikająca z wyższych stóp procentowych, zwiększenia skali działania banków i poprawy struktury ich bilansów. – Widać wzrost proporcji kredytów do depozytów czy kredytów do aktywów ogółem – wskazuje specjalista.

Wynik odsetkowy najmocniej poprawili dwaj najwięksi gracze: PKO BP i Pekao. W pierwszym przypadku dochody z odsetek urosły o niemal 340 mln zł, przekraczając w pierwszych trzech miesiącach 2012 r. 2 mld zł. Zysk netto zwiększył się w tym czasie o nieco ponad 130 mln zł, do 1 mld zł. Pekao poprawił wynik odsetkowy o 130 mln zł, do 1,2 mld zł, a zysk netto o 62 mln zł, do 713 mln zł.

Ograniczenia w rozwijaniu akcji kredytowej wymuszone przez KNF sprawiają, że w najbliższym czasie bankowcy nie spodziewają się dużego wzrostu wartości kredytów. Czy to oznacza, że potencjał do poprawy dochodów odsetkowych się wyczerpał? Niekoniecznie. – Banki, szczególnie te największe, mają możliwość zwiększenia marży depozytowej – wskazuje Rafał Juszczak, prezes Getin Holdingu.

Pomóc w tym mogą decyzje Rady Polityki Pieniężnej. W maju rada dokonała pierwszej od blisko roku podwyżki stóp procentowych. Część analityków spodziewa się, że bank centralny będzie jeszcze podnosił stopy.

Zdecydowanej większości banków nie udało się w I kw. poprawić wyniku z opłat i prowizji płaconych przez klientów. Zdaniem specjalistów główne powody są dwa: spowolnienie akcji kredytowej, które nie pozwala na zwiększanie prowizji od udzielanych kredytów czy dołączanych do nich ubezpieczeń, a także utrzymująca się niechęć Polaków do korzystania z produktów inwestycyjnych. Kilka lat temu banki notowały duże przychody ze sprzedaży funduszy inwestycyjnych, teraz tego nie ma. Ograniczenie aktywności inwestorów giełdowych, mimo że I kw. przyniósł znaczące wzrosty cen akcji, spowodowało, że spadły wpływy z prowizji maklerskich (banki konsolidują wyniki swoich domów maklerskich).

Jeśli nie daje się zwiększać przychodów, banki ograniczają koszty. Kilka instytucji zapowiedziało zmniejszenie sieci oddziałów i zatrudnienia. Jednak spośród giełdowych banków w I kw. tylko BRE i Bankowi Ochrony Środowiska udało się ściąć koszty i tym samym poprawić wyniki. Bank Handlowy – jeden z tych, które zwalniają pracowników – na razie wykazał dodatkowe wydatki, np. na odprawy. Utworzył też 40 mln zł rezerwy. – Ta rezerwa, o ile zostałaby wykorzystana w całości, zostanie skompensowana oszczędnościami po ośmiu miesiącach – zapowiedział Sławomir Sikora, prezes Handlowego.

Jeśli nie daje się zwiększać przychodów, banki ograniczają koszty