Dziś gaz stanowi tylko 3 proc. mocy wytwórczych polskich elektrowni. – Z deklaracji firm powiązanych z branżą energetyczną wynika, że w najbliższej dekadzie gaz może odgrywać coraz istotniejszą rolę w rozwoju naszego sektora elektroenergetycznego, a paliwo to będzie głównym motorem wzrostu mocy wytwórczych – mówił wczoraj podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Przemysław Staranowicz, dyrektor zarządzający ING Banku Śląskiego.

Z raportu „Sektor gazowy a energetyka” opublikowanego wczoraj przez PwC i ING wynika, że w 2012 r. udział źródeł gazowych w planach inwestycyjnych koncernów energetycznych w Polsce stanowi już 37 proc., podczas gdy w 2008 r. było to zaledwie 16 proc. Jak podkreśla Staranowicz, spółki na budowę nowych bloków wydadzą 27 mld zł.

Polska nie jest wyjątkiem. – 60 proc. inwestycji w Europie realizowanych jest w oparciu o technologie gazowe, a tylko 20 proc. o węglowe i OZE. Ponad 40 proc. projektów, które są na wstępnym etapie, opartych jest na gazie – mówi Joanna Schmid, wiceprezes Tauronu. Spółka dziś opiera produkcję w 98 proc. na węglu. – Chcemy, by do 2020 r. gaz stanowił już 17 proc. – podkreśla.

Na gaz stawia też PGE. Koncern szacuje, że po planowanym wybudowaniu czterech elektrociepłowni zasilanych tym paliwem w 2017 r. zużycie gazu w grupie skoczy z 0,6 do 2,5 mld m sześc.

Przyczyn wzrostu zainteresowania energetyką gazową można upatrywać w polityce klimatyczno-energetycznej Unii nastawionej na redukcję emisji CO2. Jednak by koszty wytwarzania energii z gazu zrównały się z tymi z produkcji węglowej, cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla powinna wynosić ok. 115 zł (28 euro) za tonę, podczas gdy jest na poziomie ok. 30 zł (7 euro).

Według autorów raportu nie bez znaczenia dla wzrostu popularności energetyki gazowej są też pojawiające się perspektywy wydobywania w Polsce gazu łupkowego, które jednak nie zostały jeszcze wystarczająco zbadane i potwierdzone.

Eksperci rekomendują jednak firmom wstrzymanie inwestycji w energetykę gazową. Powód? Ryzyko związane z kosztami uprawnień do emisji CO2. W przyszłym roku rozpocznie się już trzecia faza Europejskiego Systemu Handlu Uprawnieniami do Emisji. Dopiero wówczas będzie większa jasność co do wysokości tych kosztów. – Ponieważ elektrownia gazowa działa przez długi okres – ok. 25 lat – decyzja o jej wybudowaniu powinna mieć solidne podstawy – przekonują autorzy raportu.

Wstrzymanie się z podjęciem decyzji nie jest jednak tożsame z zaprzestaniem przygotowań do inwestycji. – Dla lokalizacji, gdzie możliwe jest wybudowanie zarówno elektrowni węglowej, jak i gazowej, należy przygotować koncepcję w dwóch wariantach. Koszt dodatkowy będzie niewielki – w porównaniu z ewentualnymi stratami lub utraconymi korzyściami na skutek podjęcia nietrafionej decyzji – podkreśla Piotr Łuba, lider Grupy Energetycznej PwC.