Efekty decyzji RPP najbardziej widoczne będą w oprocentowaniu kredytów.

– Jeśli stawka WIBOR 3M (decyduje o oprocentowaniu kredytów hipotecznych) pójdzie w ślady podwyżek stóp procentowych, raty kredytów wzrosną o 16 – 17 zł na każde 100 tys. zł zadłużenia, czyli o 2,5 – 3 proc. – szacuje Marcin Krasoń z Open Finance.

Od stycznia ub.r. rata kredytu złotowego i tak urosła już o ponad 11 proc., z 565 zł do 629 zł na każde 100 tys. zł kredytu na 30 lat.

– Klienci zmianę stóp procentowych i wzrost WIBOR odczują w różnym czasie i stopniu, bo banki według własnych zasad wyznaczają stawki bazowe i aktualizują je z różną częstotliwością – zastrzega Krasoń.

– Dostęp do kredytów dla firm po kosztach, które są w stanie udźwignąć, będzie ograniczony – uważa dr Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Podkreśla, że efektem podwyżki będzie więc ograniczenie planowanych nowych inwestycji i podwyższenie kosztów już realizowanych. A to może niekorzystnie wpłynąć na rynek pracy. Teoretycznie zyskać powinni właściciele lokat, ale z reguły ruch stóp procentowych najpierw odczuwają kredytobiorcy, a dopiero potem banki podwyższają oprocentowanie oszczędności.

Po ogłoszeniu decyzji RPP złoty zyskał ok. 1 gr wobec euro i wydawało się, że to naturalna reakcja, ale potem nasza waluta zaczęła tracić w wyniku osłabienia euro do dolara. Późnym popołudniem za euro trzeba było zapłacić 4,2388 zł, czyli o ponad 3 gr więcej niż rano. Złoty był więc najsłabszy od końca stycznia tego roku, bowiem znów to przede wszystkim sytuacja za granicą dyktuje kurs naszej waluty.

Podobna sytuacja może być na rynku obligacji, tu też działają dodatkowe czynniki. Decyzja RPP oznacza, że bardziej konkurencyjne mogą być lokaty. Ale wczoraj wzrost rentowności był minimalny, a ponieważ resort finansów obsłużył już większość potrzeb pożyczkowych, może sterować podażą papierów skarbowych i niwelować efekt podwyżki stóp.

To jednak prognozowane skutki wyłącznie tej podwyżki, pytanie, co stanie się później. Rada boi się bowiem ryzyka utrwalania podwyższonej inflacji, którą zwiększają utrzymujące się na relatywnie wysokim poziomie oczekiwania inflacyjne.

– Napływające dane pozwolą ocenić, czy uzasadnione może być ewentualne ponowne dostosowanie stóp procentowych – napisano w komunikacie RPP. – To oznacza, że takie dostosowanie może mieć miejsce – powiedział prof. Marek Belka, prezes NBP. Nie można zatem wykluczyć kolejnej podwyżki, choć jak sugerował, takiej decyzji rada raczej nie podejmie na najbliższym posiedzeniu. Rynek liczy, że kolejne podobne kroki nie będą jednak potrzebne.

– Jeśli potwierdzi się scenariusz, według którego gospodarka będzie hamować, to prawdopodobnie RPP będzie się wycofywać z obecnej podwyżki stóp procentowych – ocenia Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska.

Kolejnego podniesienia stóp nie spodziewa się także Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ. Dodaje, że w najbliższych miesiącach inflacja najprawdopodobniej zacznie rosnąć w wyniku m.in. wcześniejszych podwyżek cen energii czy gazu oraz w związku z mistrzostwami Europy w piłce nożnej.

– Są to jednak czynniki przejściowe i nie powinny być brane pod uwagę w kwestiach związanych z prowadzeniem polityki pieniężnej – podkreśla Winek.

Jego zdaniem lipiec powinien być ostatnim miesiącem, w którym RPP ma szansę rozważać podwyżki stóp. Potem inflacja powinna spadać, a informacje z realnej gospodarki będą raczej gorsze.

– Wtedy dyskusja o konieczności podwyżki stóp procentowych wydaje się bardzo mało prawdopodobna – podkreśla główny ekonomista BGŻ. – Rynek będzie grał na podwyżkę w czerwcu albo w lipcu. Ale gospodarka słabnie i raczej wykluczy podwyżkę – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.

Obecny poziom stóp procentowych

● stopa referencyjna – 4,75 proc.

● stopa lombardowa – 6,25 proc.

● stopa depozytowa – 3,25 proc.

● stopa redyskontowa weksli – 5,0 proc.