– To tylko szacunki powstałe w oparciu o stare dane. Zweryfikują je wyniki nowych odwiertów i kolejne prognozy – tłumaczy Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream.

Faktycznie, Państwowy Instytut Geologiczny dokonał analizy na podstawie 38 starych odwiertów, z czego najnowszy był z 1990 roku, najstarszy z 1950 r. Dodatkowo analizowano nie otwory wiercone w poszukiwaniu gazu łupkowego, lecz konwencjonalnego surowca. Wyniki porównano z wynikami na złożach łupkowych w Stanach Zjednoczonych. Prof. Jerzy Nawrocki, dyrektor PIG, przyznaje, że dane w raporcie to tylko bardzo wstępne prognozy, które będą jeszcze uaktualniane w miarę postępów prac poszukiwawczych. Za dwa miesiące zresztą własny raport dotyczący zasobów gazu łupkowego opublikuje amerykańska służba geologiczna USGS. Wiadomo już, że dane będą się różnić w stosunku do ogłoszonych przez PIG.

Eksperci tłumaczą, że podobne raporty nie mają większego znaczenia, bowiem zainteresowane gazem koncerny mają własne szacunki, którymi kieruje się przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Taki raport ma już m.in. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Spółka nie chce jednak zdradzić żadnych szczegółów.

W opinii Kamila Kliszcza, analityka DI BRE Banku, rynek realnie będzie brał pod uwagę ten gaz wtedy, gdy pierwsze rezerwy będą potwierdzone. Daria Kulczycka, dyrektor Departamentu Energii i Ochrony Klimatu PKPP Lewiatan, podkreśla, że dziś kluczowe jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, ile gazu uda się wydobyć w sposób ekonomicznie uzasadniony. – Sukcesem byłaby taka ilość, która pozwoliłaby wyeliminować import – tłumaczy.

Dziś z Rosji sprowadzamy ponad 10 mld m sześc. gazu rocznie. Andrzej Lipko, były prezes PGNiG, przekonuje, że gdyby udało się wydobyć ilości szacowane przez PIG, doszłoby do istotnej zmiany na polskim rynku gazu. – Mielibyśmy możliwość negocjowania cen, a nawet realne byłoby odejście od importu – wyjaśnia. – Problem w tym, że nikt nie podjął się jeszcze prognoz odnośnie do ceny – dodaje.

Dzięki wydobyciu gazu łupkowego Amerykanom udało się obniżyć koszt surowca do około 100 dol./1000 m sześc. Eksperci spodziewają się, że pozyskanie paliwa w polskich warunkach może być dwa razy droższe. To i tak taniej od surowca importowanego od Gazpromu, za który PGNiG płaci około 500 dol. – Nie oczekujemy, że w Polsce uda się powtórzyć amerykański sukces i obniżyć cenę gazu w ciągu kilku lat o 50 proc. – uważa Arkadiusz Wicik, dyrektor w Fitch Ratings.

W USA wierci się 5 tys. otworów rocznie; w Polsce do 2017 r. zaplanowano 127. Na razie wywiercono 22. W tym roku przybędzie co najmniej 14.

W Polsce nie uda się powtórzyć sukcesu USA i zmniejszyć ceny o połowę

ROZMOWA

Jest szansa na obniżkę cen w Polsce

Mikołaj Budzanowski, minister skarbu

Część ekspertów uważa, że w obliczu nowych szacunków dotyczących gazu łupkowego zapowiedzi resortu skarbu mówiące o spodziewanym wydobyciu 0,5 – 1 mld m sześc. gazu łupkowego już na przełomie 2014 i 2015 roku są mało realne.

To właśnie dlatego trzeba zmierzyć się z rzeczami trudnymi, czyli myśleć i działać ponad to, co widać. Dużo determinacji koncentracji i wysiłków inwestycyjnych przyniesie rezultaty. Jak będziemy siedzieć i marudzić, to faktycznie żaden trudny cel nie zostanie zrealizowany.

Jak zatem ocenia pan raport PIG?

Potwierdza determinację polskiego rządu w budowie alternatywy do obecnych źródeł dostaw gazu. Tym samym możliwość obniżenia cen gazu dla 6,5 mln Polaków oraz polskiego przemysłu staje się realna. Podobnie jak wizja kraju, który z klienta o słabej pozycji negocjacyjnej staje się potencjalnym eksporterem gazu. Raport daje bardziej precyzyjne szacunki niż dotychczas, jednak jest oparty na podstawie danych z kilkudziesięciu odwiertów. Ostatni z nich został wykonany 20 lat temu, dlatego trzeba wiercić intensywniej, żeby dokładniej określić zasoby, zarówno ropy naftowej, jak i gazu. Kluczowym warunkiem jest skrócenie procedur administracyjnych dla inwestorów oraz wyjaśnienie kwestii opodatkowania zysków z wydobycia.