Czwartek był drugim dniem rozmów Donalda Tuska z ministrami w związku ze 100 dniami rządu.

Na konferencji prasowej po spotkaniach z Pawlakiem i Bieńkowską premier nie wykluczył, że rząd będzie rekomendował zwiększenie liczby podmiotów, które mogłyby być - obok Polskiej Grupy Energetycznej - partnerami w realizacji narodowego programu energetyki jądrowej.

"Będziemy rozmawiali tuż po wyłonieniu nowych władz spółki (PGE), w obecności także ministra skarbu, o tym, jak skuteczniej PGE mogłoby realizować narodowy program energetyki jądrowej i nie wykluczam, że będziemy sugerowali czy rekomendowali zwiększenie ilości podmiotów, które mogłyby być partnerami w tym przedsięwzięciu" - poinformował Tusk.

Premier argumentował, że m.in. ze względu na kryzys mogłaby być niewystarczająca wiarygodność kredytowa tylko jednego partnera.

Polska Grupa Energetyczna została wskazana przez rząd na inwestora pierwszych polskich elektrowni jądrowych. Rządowe plany zakładają wybudowanie przez PGE dwóch siłowni o łącznej mocy 6000 MW. Zgodnie z planami rządu pierwszy reaktor miałby zostać uruchomiony przed końcem 2020 r.

Premier mówił, że informacje dotyczące narastającego w niektórych krajach UE sceptycyzmu wobec przyszłości energetyki jądrowej "nie zmieniają naszego stanowiska". "Tym bardziej że - tak jak poinformowało mnie dziś Ministerstwo Gospodarki - nadal 16 krajów UE jest zdecydowanych kontynuować, czy tak jak w przypadku Polski rozpocząć, program energetyki jądrowej" - zaznaczył.

Szef rządu poinformował również, że liberalizacja cen energii w Polsce może nastąpić dopiero wtedy, kiedy zostaną zabezpieczeni najubożsi odbiorcy oraz gdy nastąpi demonopolizacja, czyli będzie realna możliwość wyboru tańszego dostawcy. "W przypadku prądu to się powoli dzieje. W przypadku gazu mamy do czynienia de facto z monopolem" - zaznaczył premier.

Premier przypomniał, że rząd nadal współpracuje w zakresie ustalania taryf z Urzędem Regulacji Energetyki, by były one na "maksymalnie niskim poziomie", przy uwzględnieniu realiów gospodarczych, w tym cen paliw, gazu czy energii elektrycznej w Polsce i na świecie.

Również Pawlak podkreślił, że ważne jest pewne ukierunkowanie, jeśli chodzi np. o rozwiązania na rynku energetycznym. "Żeby w pierwszej kolejności doprowadzić do realnej konkurencyjności, a dopiero potem mówić o odpuszczeniu tych administracyjnych mechanizmów chroniących odbiorców, to znaczy konkretnie taryfowania" - zauważył.

Wicepremier poinformował, że w resorcie gospodarki trwają prace nad trzema ustawami energetycznymi dotyczącymi prawa energetycznego, prawa gazowego oraz odnawialnych źródeł energii. "Czas zgłaszania uwag zakończył się. Teraz opracowujemy zgłoszone propozycje" - powiedział wicepremier.

Dodał, że jego resort wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości pracuje nad rozwiązaniami dotyczącymi m.in. uproszczenia prawa upadłościowego, a także procedur administracyjnych.

Pawlak zaznaczył, że dzięki zmianom prawnym, ułatwione zostało zakładanie działalności na własny rachunek. "Można bezpośrednio przez internet założyć własną działalność gospodarczą i wszystkie numery, jak NIP, REGON są automatycznie generowane przez system" - powiedział.

Tusk ocenił, że Pawlak bardzo skromnie o tym mówi i zauważył, że w ten sposób, przez internet działalność gospodarczą założyło już 30 tys. ludzi. Premier przyznał jednak, że postęp, jeśli chodzi o tzw. jedno okienko, jest umiarkowany. Według niego problemem wydają się złe, nienowoczesne przepisy dotyczące Krajowego Rejestru Sądowego.

Pawlak informował, że w ubiegłym roku weszły w życie dwie ustawy deregulacyjne, które w istotny sposób poprawiły funkcjonowanie przedsiębiorców. "Szczególnie warto przypomnieć tę zmianę dotyczącą zamiany zaświadczeń na oświadczenia" - podkreślił.

Z kolei jednym z tematów rozmowy premiera z Bieńkowską były negocjacje budżetu UE na lata 2014-2020 i zasady udzielania wsparcia finansowego w ramach polityki spójności. Minister oświadczyła, że Polska musi szukać sojuszników wśród krajów Unii Europejskiej, z którymi ma wspólne interesy dotyczące przyszłego wieloletniego budżetu UE i przyszłej polityki spójności.

Bieńkowska przypomniała, że w październiku Komisja Europejska przedstawiła propozycje dotyczące funkcjonowania polityki spójności. Według minister KE zaproponowała "skomplikowany, długotrwały i bolesny system wdrażania" tej polityki. Jej zdaniem pozyskiwanie funduszy unijnych może być w przyszłych latach trudniejsze niż obecnie.

"Może się stać tak, że dostaniemy pulę pieniędzy całkiem sporą - pewnie ostatni tak duży budżet dla Polski - i będzie je bardzo ciężko wykorzystać" - zaznaczyła Bieńkowska. Jak dodała, dlatego Polska powinna szukać wśród innych krajów sojuszników, których interesy są zbieżne z polskimi. "To jest zadanie na ten rok, na prezydencję duńską i cypryjską" - dodała.

Bieńkowska zaznaczyła, że choć ostateczne regulacje dotyczące polityki spójności nie zostały jeszcze wynegocjowane, to Polska już teraz powinna zacząć pisać programy operacyjne na kolejną perspektywę. "Programy, czyli to, na podstawie czego wydajemy później pieniądze" - powiedział Bieńkowska.