Przyspieszenie rozwoju to efekt zaskakująco dużego zainteresowania drobnych kupców akcją „Sklep za czynsz”. Dziennie do Żabki napływa po kilkanaście wniosków od handlowców, którzy są gotowi oddać swój sklep w dzierżawę na okres 10 lat w zamian za stałą pensję. W zależności od obrotów placówki jej właściciel może dostać od 5 do 20 tys. zł miesięcznie.

– Do połowy lutego wpłynęło do nas niemal pół tysiąca ofert. Pozytywnie już zostało rozpatrzonych ponad 50. Kolejne są w trakcie weryfikacji – mówi Jacek Roszyk, prezes Żabka Polska, która w maju 2011 r. została przejęta od Penta Investment przez Lontano Investments, kontrolowany przez fundusz Mid Europa Partners.

Firma bardzo dokładnie analizuje oferty. Lokale, które nie zostały zakwalifikowane do programu, najczęściej nie spełniają kryteriów dotyczących powierzchni lub lokalizacji, a zatem według Żabki nie rokują odpowiedniego poziomu obrotów.

– Oferujemy 10-letnią umowę dla właściciela i pracę dla dotychczasowych pracowników. Musimy więc podejmować przemyślane decyzje – tłumaczy Roszyk. Dostosowanie przejmowanego sklepu do standardów sieci kosztuje Żabkę nawet do 200 tys. zł, ale to i tak niewielka cena za pozyskanie obiektów w dobrych lokalizacjach.

Jeśli firmie uda się zrealizować plan, będzie w tym roku najszybciej rozwijającą się siecią na polskim rynku detalicznym. W ciągu zaledwie czterech lat udałoby się zwiększyć liczbę placówek do 4 tys., co dałoby jej miano niekwestionowanego lidera.

Daleko w tyle zostawiłaby Biedronkę mającą ponad 1700 sklepów. Choć i ta zapowiedziała otwieranie ich więcej niż dotychczas. W tym roku chce uruchomić ok. 250 marketów, a w 2015 r. mieć ich już w sumie 3 tys.

Biedronka zdaje sobie jednak sprawę, że otwieranie sklepów na własną rękę może nie zapewnić jej sukcesu. Dlatego, jak powiedział Alfred Kubczak, dyrektor do spraw relacji zewnętrznych Jeronimo Martins, sieć nie wyklucza rozwoju poprzez przejęcia. W odpowiedzi na to, co robi Żabka, sieć rozważa również wejście w system ajencyjny. Ten pomysł już jest testowany.