Styczniowe manifestacje przeciwników ACTA w Kielcach zakończyły się zniszczeniem kilku aut. W październiku ub.r. agresywni zielonogórscy kibice zdewastowali ponad 20 pojazdów.

Właściciele aut zniszczonych w trakcie zamieszek, którzy mają tylko OC, nie mogą liczyć na odszkodowanie od ubezpieczyciela. Jedynym sposobem na zwrot pieniędzy jest wystąpienie do sądu z pozwem przeciw sprawcom. – Roszczenie można kierować też do organizatora np. akcji protestacyjnej, podczas której doszło do zamieszek – wyjaśnia Jacek Rink z departamentu finansowego Axa Direct. Trudno jednak wskazać organizatorów ulicznych zamieszek wywołanych np. przez pseudokibiców.

Szybciej i prościej będzie uzyskać odszkodowanie z ubezpieczenia AC. Większość oferowanych na rynku ubezpieczeń zawiera ryzyko uszkodzenia pojazdu w wyniku dewastacji. – Jeżeli nasze auto zostanie uszkodzone lub podpalone w trakcie zamieszek, to możemy liczyć na odszkodowanie. Trzeba oczywiście zachować należytą ostrożność i staranność – zaznacza Rink.

Przede wszystkim powinniśmy unikać parkowania w pobliżu znanych nam miejsc demonstracji. Odszkodowanie za zniszczenie auta może nie zostać wypłacone, jeżeli wiedzieliśmy o planowanych manifestacjach, a mimo to zostawiliśmy pojazd w ich pobliżu. Towarzystwo ma prawo uznać, że uszkodzenie pojazdu było wynikiem rażącego niedbalstwa lub świadomego działania właściciela pojazdu.

Może nie być odszkodowania także wtedy, gdy pojazd był zaangażowany np. w demonstrację. – Ubezpieczenie może nie pokryć szkód, jeśli sami chcielibyśmy np. oflagować swój samochód i aktywnie włączyć się z nim w manifestację – mówi Marcin Pawelec z Grupy Allianz.

Jednak polisa AC słono kosztuje. Obecnie jej średnia cena to 1,6 tys. zł. To jeden z powodów, dla których nie jest popularna wśród kierowców. Według danych KNF od stycznia do końca września 2011 r. liczba wykupionych polis autocasco pojazdów lądowych wyniosła ok. 5 mln, czyli spadła o 200 tys. w stosunku do analogicznego okresu w 2010 r. Wartość zebranych w tym okresie składek wyniosła ok. 4,2 mld zł. W tym okresie wypłacono odszkodowania i świadczenia o wartości 2,8 mld zł, o blisko 100 mln zł mniejszej niż w tym samym okresie 2010 r.

Alternatywą dla drogiego pełnego AC może być ubezpieczenie częściowe. Cena zakupu minicasco to zazwyczaj 20 proc. kosztu zakupu pełnego ubezpieczenia. Zasadnicza różnica między tymi produktami tkwi w zakresie ubezpieczenia. Mini AC nie obejmuje całości szkód, tylko zwykle chroni od jednego rodzaju ryzyka, przede wszystkim od kradzieży pojazdu. To oznacza, że taka polisa nie uchroni nas od szkód spowodowanych przez wandali.