Wielu właścicieli samochodów nie zatroszczyło się o swoje auto odpowiednio wcześnie. Teraz może być za późno. 

„To trzeba robić przede wszystkim przed zimą, a nie w momencie jak to wszystko zamarznie. Przed sezonem zimowym należy w dieslu wymienić filtr paliwa, filtr powietrza. Zanim się zaczną mrozy trzeba dolewać dodatek, przeciw wytrącaniu się parafiny. Wskazana jest wizyta w warsztacie, elektromechanicznym warsztacie, żeby sprawdzić akumulator” - radzi Mariusz Piotrowski z Auto Serwis Łukasiewicz w Warszawie.

Z tak niską temperaturą nie radzą sobie również akumulatory w samochodach z silnikiem benzynowym.

„W benzynowych łatwiej jest auto uruchomić. Mankamentem najczęściej jest słaby akumulator, ewentualnie woda w paliwie, która rzadko się zdarza, ale jak zamarznie to jest problem. W tej chwili 90 proc. aut, w których jest problem z uruchomieniem, posiada silniki diesla” - podkreśla Mariusz Piotrowski.

Pomoc specjalistów w takim przypadku to koszt ok. 60 zł. Można próbować radzić sobie z problemem na własną rękę, ale nie wszystkie znane metody zalecane są przez mechaników.

„Na pewno odradzałbym przy takich niskich temperaturach odpalanie na tzw. sznurek, czyli z zaciągu. Wszystkie elementy w samochodzie są zmarznięte, jest gęstszy olej, większe opory toczenia. Odpalanie z zaciągu auta może spowodować zerwanie paska rozrządu lub inne uszkodzenia, które nieodwracalnie mogą uszkodzić auto” - ostrzega Piotrowski.

Kierowcy z utęsknieniem czekają na ocieplenie. Ale również wtedy powinni poświęcić trochę uwagi odpowiedniej pielęgnacji samochodów.

„Warto po sezonie zimowym udać się na specjalistyczną myjnię, która myje podwozie i warto zabezpieczyć auto od spodu. Chlorki, które używane są do odsalania i do utrzymania nawierzchni dróg w odpowiednim stanie, bardzo niszczą podwozie i elementy zawieszenia”- mówi współwłaściciel jednego z warszawskich serwisów samochodowych.