Jego zdaniem wyhamowanie będzie słabsze niż podczas kryzysu w 2009 roku, kiedy to kraje Unii Europejskiej pogrążyły się w 5-proc. recesji. Tym razem najczarniejsze prognozy mówią o spowolnieniu wzrostu PKB w strefie euro maksymalnie do 0,2 proc. Atutem polskiej gospodarki jest rosnąca elastyczność (m.in. rynku pracy), płynny kurs złotego, a także niski poziom zadłużenia polskiej gospodarki.

Nieźle radzą też sobie firmy, które m.in. dzięki osłabieniu złotego zwiększają eksport. Za ubiegły rok według wstępnych szacunków wyniesie on 123 mld zł i będzie o 10 proc. wyższy niż w 2010 roku.

– Konkurencyjność polskiej gospodarki jest dziś o 25 proc. wyższa niż w 2005 roku – uważa prezes NBP. – I to na pewno jest obecnie jeden z naszych najważniejszych atutów.