Siła nabywcza wynagrodzeń Polaków jeszcze rośnie, ale już bardzo nieznacznie. Resort finansów prognozuje, że w tym roku przeciętne wynagrodzenie wzrośnie realnie tylko o ok. 1 proc. - informuje "Rzeczpospolita".
Publikacja: 24 grudnia 2011, 04:48 Aktualizacja: 24 grudnia 2011, 08:50
Jak podkreśla gazeta, to jeszcze mniej niż w słabych latach 2009 i 2010, ale w porównaniu z rekordowym wzrostem realnych wynagrodzeń z lat 2007 i 2008 jego dynamika się załamała.
Główny ekonomista BGŻ Dariusz Winek obwinia za to wysoką inflację, która "przejada" podwyżki wynagrodzeń oraz fakt, że płace już nie rosną tak mocno jak wcześniej.
Według analiz "Rz", choć ogólna siła nabywcza Polaka jeszcze powoli rośnie, to w odniesieniu do niektórych produktów i usług dramatycznie spada. W 2004 r. za przeciętną płacę mogliśmy kupić 1659 bochenków chleba czy 1635 m sześc. gazu ziemnego, w 2011 r. odpowiednio - 1507 i 1251; w 2004 r. 145 kg mięsa wołowego czy ok. 5,6 tys. kWh energii energetycznej, w 2008 r. odpowiednio - 159 i 6,6 tys., a w 2011 r. już - 144 i 5,3 tys.
1: olek z IP: 195.22.98.* (2011-12-26 11:33)
no coz... wyglada na to ze jedynym sposobem na uratowanie naszych domowych funduszy jest dobre inwestowanie
2: Maciek z IP: 83.27.107.* (2011-12-26 20:35)
To dlaczego większość polaków jeśli już odkłada to inwestuje ale w przysłowiową skarpetę?
3: wera z IP: 46.112.47.* (2011-12-26 20:52)
trzeba tylko się na tym jeszcze znać. ale na szczescie mozna sie poradzić na przykład w openie. ja tak robie.
4: ola z IP: 78.8.240.* (2011-12-27 16:42)
Ja do tej pory na antybelkach w getinie oszczędzałam. Teraz jak je wycofają będę zmuszona do znalezienia jakieś alternatywy.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.








