Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Grupa Eastbridge przymierza się do sprzedaży swoich udziałów w sieci handlowej NFI Empik Media & Fashion. – Osoby związane z transakcją wymieniają wśród zainteresowanych zakupem Empiku fundusze private equity Penta Investment i Advent International – podał Reuters, który zapewnia, że informację potwierdził w trzech niezależnych źródłach.

Choć prezes Eastbridge natychmiast zdementował pogłoski o sprzedaży, to i tak w branży się zagotowało. – Można Empik lubić lub nie. Można mieć do niego wiele pretensji o to, jak traktuje wydawców, jaki ma wpływ na kreowanie trendów, ale jednego nie można mu odmówić: odegrał ogromną rolę w unowocześnianiu rynku promocji i sprzedaży książek, muzyki i gier – mówi „DGP” Dorota Malinowska-Grupińska, niegdyś szefowa Polskiej Izby Książki, a dziś szefowa wydawnictwa MG i przewodnicząca Rady m.st. Warszawy,

A ponieważ Empik jak mało która firma wywołuje ogromne emocje, znowu jest na ustach wszystkich. Jedni mu kibicują, inni życzą jak najgorzej. Nikt nie pozostaje obojętny.

E jak Empik

Takiej historii, jaką ma Empik, pozazdrościłyby mu największe marki świata. „Rok 1946. Między Europą Zachodnią a Wschodnią, od Szczecina po Triest, opada żelazna kurtyna. Dwa lata później w murze zbudowanym przez polityków pojawiła się niewielka wyrwa dająca mieszkańcom »gorszej« części kontynentu możliwość zerkania na kolorową rzeczywistość »zgniłego imperializmu« (...)” – tak firma chwali się swoimi początkami na swojej oficjalnej stronie. I nie ma wiele przesady w tej marketingowej opowieści.

Kluby Międzynarodowej Prasy i Książki, nazywane MPiK-ami, a później empikami, były w PRL oknem na świat dla wszystkich chcących poczytać obcojęzyczną prasę (nie tylko pochodzącą z krajów bloku komunistycznego) czy książki. W szczytowym okresie popularności – w latach 60. – działała ich blisko setka w dużych miastach plus niemal 300 mniejszych klubów we wsiach i w małych miasteczkach. Obok czytelni rozwijały się księgarnie, w których oprócz książek sprzedawano także płyty, kalendarze czy reprodukcje dzieł sztuki. Od połowy lat 50. zaczęły przy nich powstawać także szkoły języków obcych, i to oferujące naukę tak egzotycznych wówczas języków, jak angielski, niemiecki czy nawet japoński.

Z taką właśnie działalnością empiki weszły w lata 90. Jednak wraz z początkiem gospodarki rynkowej nadeszły trudne czasy dla kultury – państwo obcięło dotacje, w tym także dla empików. Niegdyś prężna sieć zaczęła poupadać. Pomysł na jej uratowanie był jeden: sprzedać i unowocześnić. A jeżeli sprzedać, to oczywiście zachodnim inwestorom. Ci momentalnie się pojawili. Na przełomie lat 80. i 90. holendersko-belgijska grupa kapitałowa Eastbridge zaczęła interesować się MPIK-ami. Powoli skupowała udziały od RSW Prasa-Książka-Ruch – 100 proc. udało się zdobyć w 1994 roku. Ale to był dopiero początek zmian. Bo choć pozwoliło inwestorom przejąć prawo własności (w miejsce MPiK stworzyli spółkę Empik), to była ona w bardzo słabej kondycji.

– Empik miał wtedy 32 czy 33 lokalizacje. W całkiem niezłych miejscach, ale to były małe sklepy albo klubokawiarnie. To była bardzo uboga firma: miała wtedy 6 mln dol. obrotu i oczywiście przynosiła straty. Szukaliśmy na świecie pomysłów, co z tym zrobić. We Francji znaleźliśmy sieć Fnac. Żeby długo nie opowiadać, to taki francuski Empik. Zatrudniliśmy na dwa lata dwóch dżentelmenów z Fnaca – tak początki wspominał kilka lat temu prezes Eastbridge Maciej Dyjas.

Z pomysłami francuskich menedżerów bywało różnie, ale ostatecznie udało się im zbudować zupełnie nową formułę: w empiku, niczym w supermarkecie, ma być wszystko, co najpopularniejsze z książek, muzyki, filmów oraz gier. Ale zarazem elegancko i estetycznie podane. – To był zupełnie nowy w naszym kraju model sprzedaży i promocji produktów kultury. W pierwszych latach wolności rynkowej Empik większości z nas wydawał się szansą na zbawienie rynku wydawniczego, był jedną z pierwszych sieci, w których poważnie podchodzono do kwestii promocji książki – wspomina w rozmowie z „DGP” Sławomir Krempa, redaktor naczelny portalu literackiego Granice.pl.

Eastbridge, widząc, jaka jest siła polskich konsumentów, postanowił pójść za ciosem. I tak pod koniec lat 90. spółka Empik przeszła kolejną rewolucję. Do sieci księgarni dołożono nowe piony: odzieżowy (Zara, Esprit, Wallis, River Island), kosmetyczny (Clarins) i optyczny (Baush & Lomb). Jakby tego było mało, do koncernu należały już także Smyk i warszawska Galeria Centrum. Tak właśnie powstał NFI Empik Media & Fashion, czyli firma, którą znamy dziś.

I wtedy też zaczął zmienić się wizerunek koncernu. Dziś mówi się o dwóch empikach: dużym i małym. Mały widać w miastach, to spółka Empik – czyli sieć salonów sprzedaży książek, muzyki, gier, prasy, zabawek. Duży, czyli właśnie NFI Empik Media & Fashion, to wielka grupa zarządzająca nie tylko księgarniami, lecz także markami modowymi i szkołami językowymi.