Koszyk zakupowy „DGP”, w którym znajduje się 25 najpopularniejszych produktów, kosztuje już prawie 200 zł (średnia z trzech marketów: Auchan, Carrefour i Bomi). To niemal 20 zł więcej niż w grudniu 2010 r.

Poziom inflacji wskazywałby na mniejsze podwyżki w sklepach – wrześniowa osiągnęła 3,9 proc., a październikowa 4,3 proc. Całoroczną eksperci prognozują na 4,2 proc. Tyle że to nie inflacja wpływa na wysokie ceny żywności, a odwrotnie – to inflacja idzie w górę przez drożejącą żywność. W październiku w stosunku do września produkty spożywcze podrożały o 1,1 proc., gdy wskaźnik inflacji miesiąc do miesiąca wyniósł 0,7 proc.

Za drożejącą żywność odpowiadają rekordowe ceny paliw, które odbijają się na kosztach transportu, oraz drożejące surowce. Najlepiej widać to na przykładzie zbóż. W I półroczu ich ceny podskoczyły ze względu na nieurodzaj zbiorów w 2010 r. W efekcie podrożało pieczywo (chleb w koszyku „DGP” kosztuje dziś o prawie 28 proc. więcej niż przed rokiem), ale i mięsa – w hodowli trzody i drobiu wykorzystuje się bowiem pasze zbożowe. „Efekt zbóż” widać też w cenach jajek – te najbardziej ekologiczne kosztują dziś o ponad 50 proc. więcej niż rok temu.

Naszym portfelom szkodzi też drogie euro, które zachęca hodowców do zwiększania eksportu mięsa. Niedobory na krajowym rynku trzeba zapełnić importem. W rezultacie średnia cena karkówki wynosi 19,89 zł. Przed rokiem to samo mięso w tych samych sklepach kosztowało 6,69 zł.

Optymizm pozwalają nam zachować hodowcy owoców i warzyw oraz producenci nabiału. Te towary w ciągu roku staniały dzięki dobrym zbiorom i dużej podaży mleka.