I to wzrostu oczekiwań, że przyszły tydzień może przynieść jakieś przełomowe rozwiązania dla strefy euro (a nawet, jeżeli to nieprawda to przecież świetnie zarabia się na oczekiwaniach…).

EBC pożyczy MFW 200 mld euro?

Na razie jednak znów odgrzewane są stare pomysły – agencja Bloomberg podała, że Europejski Bank Centralny mógłby pożyczyć Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu nawet 200 mld EUR, aby ten mógł w większym stopniu udzielać pożyczek krajom z problemami. To doprowadziło w pewnym momencie do wyraźnego umocnienia się wspólnej waluty na rynkach, ale w kolejnych kilkudziesięciu minutach ruch ten był stopniowo wymazywany.

Bo te 200 mld EUR to kropla w morzu potrzeb – nawet, jeżeli Niemcy zwiększyłyby swój wkład do MFW (takiej możliwości nie wykluczał w ostatnich dniach niemiecki minister finansów, Wolfgang Schauble), to MFW nie da rady samodzielnie udźwignąć rozmiaru obecnych problemów.

Ba, nawet nie jest do tego do końca przystosowany – jego działania nie będą w stanie ustabilizować napiętej sytuacji na rynkach długu. 

Teraz wszystko zależy od polityków

Klucz to rozwiązania problemów tkwi w Europejskim Banku Centralnym, ale bardziej po stronie europejskich polityków. Przedstawiona w najbliższy poniedziałek przez duet „Merkozy” propozycja quasi unii fiskalno-gospodarczej w strefie euro, będzie skuteczna wtedy, kiedy wszyscy członkowie strefy zaakceptują stosowne zmiany w unijnym traktacie. Niektórzy twierdzą jednak, że jest to otwieranie przysłowiowej „politycznej puszki Pandory”, której efektem będą długie spory. Tym samym, ci którzy liczą, że Niemcy i ECB szybko zgodzą się na „drukowanie euro” za które będą kupowanie obligacje zagrożonych krajów mogą się mylić…

Dzisiaj poznaliśmy też dość ważne dane z amerykańskiej gospodarki. Teoretycznie dobre – stopa bezrobocia nieoczekiwanie spadła w listopadzie do 8,6 proc., a liczba nowych etatów poza rolnictwem wzrosła o 120 tys. (jednocześnie nieco do góry zrewidowano wcześniejsze dane). Inwestorzy „po cichu” spodziewali się jednak lepszych odczytów po tym, jak w środę bardzo dobre wyliczenia podała agencja ADP, a wczoraj mieliśmy niezły odczyt indeksu ISM dla przemysłu. Tym samym, o ile pierwszą reakcją było osłabienie się dolara (kurs EUR/USD osiągnął okolice 1,3548), to później przystąpiono do realizacji zysków.

EUR/USD: Do testowania wskazywanych rano okolic 1,3550 dzisiaj doszło, ale później notowania szybko wróciły poniżej 1,35. W krótkim okresie zaczyna się budować mocna, szeroka strefa oporu 1,3500-1,3550. Niemniej dość blisko mamy silne wsparcie 1,3400-1,3440. Układ dziennych wskaźników pozostaje pozytywny, co każe sądzić, że w poniedziałek dojdzie do kolejnej próby przełamania 1,3550. Stanie się tak, jeżeli pojawią się kolejne spekulacje nt. rozwiązań kryzysu w strefie euro.