zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Biznes przygotowuje się na upadek euro. Ale nie nasz

skomentuj

Zagraniczny inwestorzy, biznesmeni i media powtarzają jak mantrę: jest źle. Kryzys zadłużeniowy dotyka kolejne kraje, a Unia Europejska nie ma pomysłu na opanowanie zawieruchy. Wczoraj banki centralne Szwajcarii, Japonii, Kanady, Wielkiej Brytanii, UE i USA wspólnie obniżyły stopy procentowe na swapy, dzięki czemu dolar będzie tańszy i łatwiej dostępny. Na giełdach zapanowała euforia, ale inwestorzy zdają sobie sprawę, że to tylko odroczenie wyroku.

Publikacja: 1 grudnia 2011, 06:00 Aktualizacja: 1 grudnia 2011, 10:53

euro

źródło: ShutterStock
euro

Biznes w USA i Europie szykuje scenariusze na wypadek upadku euro lub bankructwa któregoś z zadłużonych państw. Według sondażu IT2 Treasury Solutions dla „FT” połowa ankietowanych w Unii menedżerów zakłada rozpad unii walutowej i przygotowuje na taki wariant swoje firmy. Siemens powołał własny bank i wycofał pieniądze z zagrożonych instytucji finansowych. Inne – jak niemiecki TUI – zawierając umowy, wprowadzają klauzule zabezpieczające przed powrotem walut narodowych. Royal Dutch Shell prowadzi zachowawczą politykę wydatkową. W USA banki posiadające obligacje zagrożonych państw przeszły w tryb awaryjny. To swoisty korporacyjny stan wyjątkowy. W Wielkiej Brytanii opracowanie czarnych scenariuszy zalecił nadzór bankowy.

Inaczej zachowują się polskie firmy. Mateusz Figaszewski, rzecznik prasowy Solaris Bus & Coach, dziś nie bierze pod uwagę czarnego scenariusza. – Jeżeli doszłoby do rozpadu strefy, nie byłby to dla nas cios. Już teraz Solaris rozlicza się z klientami nie tylko w euro, ale też np. w koronach czeskich czy szwedzkich – mówi.

Stanisław Waśko, wiceprezes Can-Packu, producenta puszek aluminiowych i zamknięć, twierdzi, że nikt nie wie, jak może w praktyce wyglądać rozpad strefy. – Jedyne, przed czym możemy się zabezpieczyć, to wahania kursów walutowych – wyjaśnia. Dla Piotra Henicza, wiceprezesa Itaki, która wysyła turystów między innymi do Grecji, potencjalne bankructwo tego kraju nie jest problemem numer jeden.

Połowa menedżerów zakłada krach i przygotowuje firmy na taki wariant

Ale już największe polskie koncerny biorą pod uwagę czarny scenariusz. Orlen odłożył zapowiadaną aktualizację strategii. Jej publikacja nastąpi najwcześniej na początku 2012 roku. Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, tłumaczy, że decyzja ta związana jest z niestabilną sytuacją makroekonomiczną. Na najgorsze szykuje się KGHM. – Podczas prac nad budżetem każdorazowo analizowany jest scenariusz pesymistyczny, zakładający realizację nawet skrajnych wariantów – mówi „DGP” Radosław Załoziński, dyrektor departamentu zabezpieczeń w Polskiej Miedzi. – Systemowo KGHM nie jest tak bardzo zagrożony upadkiem eurostrefy jak koncerny mające swoją siedzibę np. w Niemczech – zaznacza nasz rozmówca.

Realność negatywnych scenariuszy rozpatruje także rząd. – Jeśli nastąpi prawdziwy kryzys w strefie euro, z kolejnego wieloletniego budżetu Unii zamiast 80 mld euro możemy nie dostać ani eurocenta – wyraża obawę w rozmowie z „DGP” minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Jej zdaniem jeśli dojdzie do rozpadu strefy euro i recesji, będziemy zdani jedynie na siebie.

Komentarze: 2

  • 1: Janeczek z IP: 83.4.223.* (2011-12-01 09:28)

    W Polsce kryzys finansów publicznych ma swoich założycieli, kontynuatorów i chmarę jełopów którzy dla paru groszy są w stanie opowiadać i pisać bzdety.
    Nie okiełznana chciwość, manipulanctwo i spekulacja dla osiągnięcia szybkiego zysku stworzyło możliwości dla tzw. rynków finansowych i tych „inwestorów” którzy w niekontrolowany sposób rujnują podstawy demokratycznego ładu gospodarczego.
    Przecież nie „co to ?”, ale „kto to” ? jest ten kryzys !!! Przecież nie dopust boży ?
    Między bajki pogląd i opinie, że nie da się tego „rozpasania” zdecydowanie wyhamować.
    Czy tak trudno z nazwy ustalić instytucje finansowe odpowiedzialne za ten stan ?
    Skoro można z każdego - nawet najbiedniejszego - zedrzeć 8% vat przy zakupie cukru, łupić 5% vat przy zakupie podstawowego chleba, 8% vat przy zakupie podstawowych leków, to nic nie stoi na przeszkodzie by WPROWADZIĆ ! 8% vat przy zakupie jednej akcji, wprowadzić podatek „bankowy”i podnieśc CIT do 23% …skoro jest tak źle.
    No i między bajki opowieści że podatek „bankowy” czy od zakupu akcji „uderzy” w klientów i gospodarkę” a podatki od nabycia podstawowych artykułów dotykają jedynie kosmitów.
    Jak łupić to wszystkich, a tych ostatnich jest naprawdę z czego.

  • 2: Agnieszka z IP: 77.255.48.* (2011-12-01 12:29)

    Problem w tym, że chcemy mieć więcej niż nas stać. Nie stać nas. Musimy to zaakceptować i zacząć zarabiać i inwestować, a nie tylko bzdurnie wydawać pożyczone pieniądze. Polecam zerknąc na jakieś fundusze inwestycyjne.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Samolot

Euro 2012: Samoloty pełne, pociągi oblężone

PKP IC, OLT Express, Eurolot i PolskiBus.com walczą o kibiców. Już brakuje najtańszych biletów lotniczych. Lada dzień zacznie się szturm na kolej.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste