Urealniona ma także zostać prognoza bezrobocia. Na koniec tego roku ma wynieść 12,4 proc., a na koniec przyszłego 12,3 proc. – wynika z fragmentów uzasadnienia, do których dotarł PAP. Do tej pory resort liczył, że w tym roku bezrobocie obniży się do 10,9 proc. a w przyszłym spadnie do 10.

Resort weryfikuje także prognozy inflacji i podwyższa tegoroczną. Wcześniej zakładał, że wyniesie ona 3,5 proc. obecnie – 4,1. Natomiast przyszłoroczna zostanie bez zmian 2,8 proc. – Naszym zdaniem w przyszłym roku inflacja będzie nieznacznie wyższa ze względu na przełożenie się efektów osłabienia złotego – uważa dr Jakub Borowski, główny analityk Kredyt Banku.

Prognoza wzrostu PKB zapisana w ustawie to wariant pośredni z trzech przedstawianych przez ministra finansów Jacka Rostowskiego. Jak wynika z uzasadnienia, uznano go za najbardziej prawdopodobny scenariusz rozwoju sytuacji. Wariant 3-procentowego wzrostu zostałby uznany przez rynki za zbyt optymistyczny. Z kolei wpisanie scenariusza recesyjnego oznaczałoby, że resort finansów uznaje rozpad strefy euro za pewnik. Choć na razie minister finansów zostawia sobie wolną rękę, bo czeka na rezultat grudniowego szczytu UE i strefy euro w sprawie ratowania jedności.

– 2,5 proc. wzrostu to wariant bazowy, jeśli coś złego będzie się działo, zawsze możemy zmienić projekt w Sejmie – mówi jeden posłów PO. Dlatego budżet trafi do Sejmu zapewne za dwa tygodnie i wtedy zajmą się nim posłowie. W projekcie ma zostać zachowany dotychczas zapisany deficyt 35 mld złotych. Mimo mniejszych dochodów prognozowanych z powodu niższego wzrostu PKB ma to być możliwe dzięki wyższym wpływom z dywidendy, zyskowi z NBP i zapowiadanym w expose wpływom z podwyższonej składki rentowej i podatku od kopalin.