Odzwierciedleniem tych nastrojów była sytuacja na europejskim rynku długu. Co prawda Hiszpania zdołała sprzedać na wtorkowej aukcji prawie wszystkie papiery za ok. 3 mld euro, jednak ich rentowność kształtowała się powyżej 5 proc. Niepowodzeniem zakończyła się natomiast w środę emisja 10-letnich papierów niemieckich zdołano sprzedać zaledwie połowę z oferowanej transzy przy rentowności prawie 2 proc .

Agencje ratingowe grożą i degradują

Oliwy do ognia sukcesywnie dolewały też agencje ratingowe, będące w ubiegłym tygodniu wyjątkowo aktywne. W środę Fitch „postraszył” możliwym w niedalekiej przyszłości obniżeniem oceny drugiej gospodarki eurolandu – Francji. W czwartek rynkiem zatrzęsło obniżenie do poziomu śmieciowego(BB+przy utrzymaniu negatywnej perspektywy) ratingu Portugalii. Natomiast na finiszu, w piątek, dowiedzieliśmy się o obniżeniu przez agencję Moody’s ratingu dla Węgier do poziomu BA1 z perspektywą negatywną. Ta ostatnia decyzja, choć nie była zaskoczeniem, a rynki spodziewały się jej od dawna, nie pozostała bez wpływu na wycenę głównie walut regionu, w tym złotego.

Nad rynkiem ciążyła tez ciągle nierozwiązana sprawa wypłaty kolejnej transzy pomocowej dla Grecji, w sytuacji braku konsensusu politycznego w tym kraju co do zgody na wdrożenie uzgodnionego na szczycie planu ratunkowego.

Euro w odwrocie

W tej atmosferze europejska waluta znalazła się w odwrocie, tracąc do dolara na przestrzeni całego ubiegłego tygodnia, co skończyło się kursem EUR/USD w piątek po południu na poziomie 1,3251 w stosunku do 1,3450 na otwarciu w poniedziałek.

Wsparciem dla euro nie było też powtórzone w czwartek przez kanclerz Niemiec, Angelę Markel negatywne stanowisko Niemiec w sprawie emisji euroobligacji, co tylko zwiększyło awersję do ryzyka wśród inwestorów.

Również informacje zza oceanu nie nastrajały do wzrostu optymizmu: Brakiem konsensusu w sprawie zakładanego o 1,2 bln do 10 lat zmniejszenia deficytu skończyły się rozmowy demokratów z republikanami na początku tygodnia. Również poznane we wtorek dane o PKB w USA negatywnie zaskoczyły – okazało się ze w trzecim kwartale wzrost wyniósł jedynie 2 proc. a nie jak zakładano 2,5.

Złotówka podąża za euro

Na krajowym rynku walutowym kurs naszej waluty kształtowany był oczywiście przez informacje i wydarzenia ze świata. Złoty w ślad za europejską walutą tracił na wartości od początku poniedziałkowej sesji w wyniku pogłębiającej się awersji do ryzyka wśród inwestorów. Również we wtorek zloty nie przestawał tracić kończąc na poziomie 4,4580 dla pary EUR/PLN i 3,3075 dla USD/PLN . Trendu tego nie były w stanie zmienić zbliżone do szacowanych dane o inflacji bazowej netto, jak również zapowiedzi wiceprezesa Banku Centralnego o możliwej interwencji na rynku. 

W środę przed godz. 10 nastąpiła zapowiadana interwencja NBP na rynku, co spowodowało chwilowe umocnienie się złotego o ok. 3 gr. w stosunku do głównych walut. Jednak wskutek wciąż utrzymujących się negatywnych nastrojów na rynkach światowych, złoty długo nie zdołał utrzymać tego poziomu i jeszcze przed godz. 12 kurs naszej waluty powrócił do poziomów sprzed interwencji. Na zamknięciu za jedno euro płacono 4,4904 zł a za dolara 3,3675.

Dobre dane z GUS-u nie wzmacniają złotego

Na czwartkowej sesji, ze względu na brak inwestorów z USA, spowodowanym Świętem Niepodległości, obserwowaliśmy lekkie uspokojenie na rynku walutowym. Jednak po porannym wzroście, złoty w dalszej części dnia powrócił do trendu spadkowego w ślad za spadającym kursem EUR/USD.

Ostatni dzień handlu również stał pod znakiem spadku wartości naszej waluty, do którego przeceny przyczyniła się w piątek sytuacja na Węgrzech i obniżenie wiarygodności kredytowej tego kraju do poziomu „śmieciowego”. W tej sytuacji, przy braku aktywności dla wsparcia złotówki ze strony NBP, bądź BGK , podane przez GUS dobre dane o sprzedaży detalicznej i bezrobociu za październik nie miały większego przełożenia na kształtowanie się kursu złotego w stosunku do głównych walut. Tydzień zakończył się na poziomie 4,5340 dla pary EUR/PLN oraz 3,4215 dla USD/PLN.

W tym tygodniu prawdopodobnie w dalszym ciągu będziemy świadkami osłabiania się naszej waluty.