Autopromocja

Masz euro? To nie chcę cię znać

Euro
EuroShutterStock
28 listopada 2011

Po raz pierwszy przynajmniej od 2003 roku inwestorzy uciekają od euro do walut krajów, które nie są uzależnione od międzynarodowych rynków kapitałowych dla sfinansowania deficytów budżetowych.

Frank wzrósł o 7,3 proc. i jen o 4,6 proc. w okresie minionych dwunastu miesięcy, chociaż banki centralne Szwajcarii i Japonii interweniowały w celu osłabienia swoich walut. Euro niewiele w tym okresie zmieniło się wobec dolara, podczas gdy Europejski Bank Centralny obniżał stopy procentowe, a banki regionu ściągały fundusze do domu, aby sprostać nowym wymogom kapitałowym – relacjonuje agencja Bloomberg.

Handlarze faworyzują obecnie waluty takich krajów, które nie muszą sięgać po środki z rynków międzynarodowych, jak np. norweska korona.

„EBC zamierza zliberalizować swoją politykę, co również odbierze nieco wsparcia dla euro” – mówi Frances Hudson ze Standard Life Investments w Edynburgu, preferującego waluty skandynawskie.

Wobec koszyka podstawowych walut światowych, w tym dolara, franka, jena i funta, euro w ciągu roku – licząc do 22 listopada – straciło 1,5 proc. Natomiast gdy z koszyka wykluczy się dolara wówczas spadek wspólnej europejskiej waluty wyniesie 2,7 proc. – wynika z wyliczeń Deutsche Banku.

Inwestorzy podążają także do krajów z nadwyżkami, gdyż EBC obniża koszty kredytu, aby stały się przeciwwagą dla pełzającego wzrostu gospodarczego,. Teraz różnica między stopami w strefie euro i podstawową stopą procentową w Szwajcarii wynosi 1,25 proc., wobec średniej 1,56 proc. w latach 2002-2008. Podstawowa stopa w Norwegii wynosiła w październiku 2,25 proc.

Jedyną dobrą stroną słabszego euro jest wsparcie dla eksportu regionu, gdyż staje się on bardziej konkurencyjny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.