To oznacza – pierwszy w historii – realny spadek wydatków Brukseli, bo roczny wskaźnik inflacji w strefie euro wyniósł w październiku 3 proc. Komisja Europejska i Parlament Europejski domagały się znacznie większego wzrostu: o 5 proc. Musiały jednak ustąpić, ponieważ porozumienie wymaga jednomyślnego poparcia wszystkich krajów Wspólnoty.

– To jest budżet kryzysowy. W przyszłym roku może się pojawić realna groźba, że Unia nie będzie miała pieniędzy na wszystkie podjęte zobowiązania – ostrzegł komisarz ds. budżetu UE Janusz Lewandowski.

Zdaniem niektórych ekspertów, jeśli rzeczywiście w budżecie Unii nie starczy pieniędzy, wówczas może on stracić najwyższą (AAA) ocenę wiarygodności kredytowej. Ryzyko, że tak się stanie, jest duże. Ministrowie finansów UE nie byli bowiem konsekwentni: zmniejszyli realnie fundusze dla Brukseli, ale zgodzili się na postulowane przez Parlament Europejski zobowiązania z kasy Unii, które w przyszłym roku będą łącznie warte 147 mld euro.

Okrojony budżet to przede wszystkim zwycięstwo Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji, Austrii, Danii i Finlandii. Kraje te, które wpłacają wyraźnie więcej do Wspólnej kasy, niż z niej otrzymują, już od wielu miesięcy domagały się realnego zamrożenia wydatków Brukseli. Wieloletnia perspektywa finansowa na lata 2007 – 2013 dopuszczała na przyszły rok aż o 12 mld euro większe wydatki, niż będą one wynosić w rzeczywistości.

– W sytuacji gdy kraje Unii muszą ciąć własne wydatki, nie stać nas na nierealne wydatki, których domagała się Komisja Europejska – podkreśla brytyjski sekretarz skarbu Mark Hoban.

Wynik negocjacji nad budżetem na 2012 r. może okazać się precedensem dla znacznie poważniejszych rokowań nad kolejną perspektywą finansową na lata 2014 – 2020. W tym przypadku także Komisja Europejska wystąpiła (w lipcu) o zwiększenie wydatków o 4,8 proc. (do 1,025 biliona euro). Ale jeszcze tego samego dnia Wielka Brytania, wsparta m.in. przez Niemcy i Francję, zapowiedziała, że nie zgodzi się na wzrost nakładów powyżej wskaźnika inflacji.

Bruksela proponuje, aby w nadchodzących 7 latach przeznaczyć 376 mld euro na fundusze strukturalne i 372 mld euro na Wspólną Politykę Rolną. Ta pierwsza pozycja jest w szczególnym stopniu zagrożona. Francja, najbardziej wpływowy obok Niemiec kraj UE, zapowiedziała bowiem, że nie zgodzi się na cięcia dopłat dla wsi. Na ewentualnych oszczędnościach najwięcej straciłaby Polska, bo żaden kraj Unii nie otrzymuje tak dużych funduszy strukturalnych (ok. 10 mld euro rocznie).

Negocjacje nad perspektywą finansową na lata 2014 – 2020 powinny zakończyć się pod koniec przyszłego roku.