43-letni Deripaska, którego majątek amerykański magazyn “Forbes” szacuje na 16,8 mld dolarów w odpowiedzi na pytania Bloomberga oświadczył, że kryzys Europie rozwija się w bardzo szybkim tempie w związku z czym nie wyklucza on, że za rok, półtora kurs euro zrówna się z dolarem. „Jestem zaskoczony, że niektórzy wciąż wierzą w euro” – podkreślił rosyjski oligarcha.

Drogi dolar to duży problem dla Deripaski i jego imperium aluminiowego

Ale „krach” wspólnej europejskiej waluty jest jedynym z głównych problemów dla biznesowego imperium Deripaski. W pierwszym półroczu na Europę przypadło 56 proc. przychodów koncernu Rusal. Większość handlu surowcami odbywa się w dolarach, a silniejsza amerykańska waluta sprawia, że produkty są znacznie droższe dla nabywców w innych walutach.

Rusal należący do piątego najbogatszego człowieka w Rosji dąży do dywersyfikacji swych tradycyjnych rynków i stawia na wzrost sprzedaży w Chinach. Dewaluacja euro będzie miała negatywny wpływ na Chiny, dla których strefa euro jest największym rynkiem eksportowym. Dlatego – dowodził Deripaska - recesja w Europie, w połączeniu ze spadkiem wartości waluty, byłaby podwójnym szokiem dla drugiej gospodarki świata.

„Wszystko zależy od reakcji chińskich władz” – kontynuował Deripaska – „Jeśli zaczną one osłabiać kurs juana w relacji do euro, wówczas może to sprowokować serię konkurencyjnych dewaluacji w innych krajach, które obawiają się napływu towarów z Chin”. 

Słabsze euro „będzie miało ogromny wpływ na rynki surowcowe i inwestycje” oraz zmusi Rosję do pójścia tym śladem w celu zachowania konkurencyjności wobec europejskich rywali. „Proszę sobie wyobrazić potop towarów spływających z Europy, poczynając od artykułów rolnych po wyroby przemysłowe. I jeśli kraj odniesie korzyści dzięki importowi taniego sprzętu i wyposażenia, to “główne reguły polityki monetarnej będą musiały ulec zmianie, aby firmy otrzymały dostęp do tanich i długoterminowych kredytów” – mówi właściciel największego na świecie koncernu aluminiowego.