Inflacja w październiku znów podskoczyła i to powyżej przewidywań. W kolejnych miesiącach utrzyma się na podwyższonym poziomie – twierdzą eksperci NBP. I obniżają prognozę wzrostu gospodarczego na lata 2012 – 2013.
Publikacja: 16 listopada 2011, 06:01 Aktualizacja: 16 listopada 2011, 11:15
źródło: ShutterStock
Polski złoty
W październiku liczona rok do roku inflacja wyniosła 4,3 proc. wobec 3,9 proc. miesiąc wcześniej i prognoz ekonomistów 4 – 4,2 proc. Przyczyną wzrostu są znacznie wyższe niż podczas miesięcy letnich ceny żywności. W porównaniu z październikiem ubiegłego roku zdrożała ona o 4,1 proc., ale tylko w porównaniu z wrześniem o 0,9 proc.
Katarzyna Hyż, ekonomistka PKO BP, zauważa, że jest to efekt wzrostu cen warzyw i owoców, a także mięsa i tłuszczów. Drugim powodem wyższej inflacji jest wzrost kosztów paliw do prywatnych środków transportu – o 16,1 proc. r./r. i aż o 3,4 proc. w stosunku do września. Wpłynęło na to osłabianie się złotego do innych walut. Trzeci powód to wzrost o 7,7 proc. kosztów użytkowania mieszkań, a przede wszystkim nośników energii.
Również w kolejnych miesiącach te trzy czynniki będą miały główny wpływ na utrzymywanie się inflacji na podwyższonym poziomie.
– W 2012 r. dodatkowym czynnikiem inflacyjnym będzie planowany wzrost cen oleju napędowego wynikający z podwyżki od stycznia podatku akcyzowego – zauważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Wyższa inflacja przy pogarszającej się sytuacji na rynku pracy może znacząco obniżyć wzrost płac realnych. W efekcie może mieć to wpływ na ograniczenie wielkości konsumpcji, a w konsekwencji na wysokość przyszłorocznego wzrostu gospodarczego. To jeden z czynników, na które zwrócili uwagę ekonomiści NBP. W stosunku do lipcowej projekcji podwyższyli oni wczoraj prognozę inflacji na przyszły rok o 0,4 pkt proc. – do 3,1 proc. i o tyle samo na 2013 r. – do 2,8 proc. Równocześnie lekko obniżyli swoją prognozę wzrostu PKB na przyszły i kolejny rok o 0,1 proc. – odpowiednio do 3,1 proc. i 2,8 proc.
Jednocześnie dostrzegają wiele zagrożeń, które mogą spowodować jeszcze większe spowolnienie gospodarcze. Główne to pogłębienie kryzysu w strefie euro.
– Naszym zdaniem NBP zbyt optymistycznie ocenia wysokość konsumpcji prywatnej. Uważamy, że spadnie ona nie do ok. 3 proc., a do ok. 2 proc. – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.
Dodaje, że wpływ na osłabienie konsumpcji będzie miał słaby złoty, który nadal będzie wpływał na wysokie raty kredytów. Biorąc pod uwagę pogorszenie sytuacji na rynku pracy, raczej będzie to skłaniało gospodarstwa domowe do oszczędzania, a nie do konsumpcji.
– Dodatkowo słaby złoty, szczególnie w stosunku do dolara, wpływać będzie na podwyżki cen surowców energetycznych, co dodatkowo odbije się na inflacji, ale także na kieszeniach Polaków – podkreśla Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA.
Zauważa także, że dzięki projekcji inflacji banku centralnego jastrzębie w RPP zyskały kolejne argumenty za pozostawieniem stóp procentowych przez jeszcze kilka miesięcy na niezmienionym poziomie.
Zagrożenia dla prognozy NBP
NBP ocenia, że w horyzoncie projekcji – czyli do 2013 r., bardziej prawdopodobne jest ukształtowanie inflacji powyżej prognozy, a wzrostu gospodarczego poniżej. Jako główne czynniki ryzyka wymienia:
● Otoczenie zewnętrzne. Prognozy wzrostu gospodarczego dla krajów rozwiniętych, a zwłaszcza członków UE wykazują tendencję zniżkową. Jest prawdopodobieństwo powrotu kryzysu związane z rosnącym zadłużeniem niektórych krajów oraz narastającymi problemami płynnościowymi części banków UE.
● Rozwój sytuacji na rynkach surowców rolnych i energetycznych.
● Przyszłe kształtowanie się kursu złotego.
● Oczekiwane zacieśnienie fiskalne. Może ono obniżyć konsumpcję oraz inwestycje przedsiębiorstw, co może doprowadzić do ukształtowania się PKB poniżej prognozy. Do tej pory nasz wzrost napędzało spożycie indywidualne i inwestycje przedsiębiorstw. Taki scenariusz byłby nadal możliwy, gdyby w wyniku rozwoju sytuacji za granicą nastąpiła poprawa postrzegania Polski połączona z napływem kapitału.
● Inwestycje sektora finansów publicznych łączące się ze stopniem wykorzystania środków z UE.
1: świadomy czlonek PO z IP: 89.72.213.* (2011-11-16 16:31)
dla mni eTusk to nieomylny pomazaniec boski (tak mnie nauczyli na szkoleniach w centrali PO)
2: świadomy członek PO z IP: 83.10.189.* (2011-11-17 11:41)
ja dla swojego premiera gotów jestem nic nie jeść i za darmo pracować
3: zniesmaczny z IP: 83.10.189.* (2011-11-17 11:42)
Jest dobrze!!!
Wszyscy kochamy PO!!!
4: krajski z IP: 91.189.222.* (2011-11-17 23:02)
Tylko teraz nie narzekać, wybraliście to macie, za cztery lata znów źle wybierzecie bo nad Polakami ciąży klątwa głupoty i to się chyba nigdy nie zmieni.
5: tak i siak z IP: 178.42.11.* (2011-11-18 08:22)
Z pewnością PiS doprowadziłby do rozkwitu naszego (ich) królestwa, a poddani
w tym królestwie czerpaliby ze studni mądrości i zasobności źródełka. Mądrość przywódców na miarę Salomona (nie salmonelli).
6: Mialo byc tak dobrze PO PRL z IP: 31.61.20.* (2011-11-18 08:23)
A mialo byc tak dobrze PO wyborach zlodziei,bandziorow PO,SLD,PSL,RuchaczyPalikota,wszelkich zboczencow PO PRL.
7: tak i siak z IP: 89.72.213.* (2011-11-20 20:36)
Ja młody i wykrztałcony członek PO chcem wyrazić swoje uwielbienie dla pana Tuska i całej jego ekipy za to, rze majonc ukończonom POdstawuwke moge ruwnierz uchodzić za intelektualiste i mieć swuj wkład w walke z kaczyzmem. POniewarz jestem notorycznie bezrobotny całymi dniami wypisuje swoje celne ówagi na temat rząduf nieudolnych kaczystów, kturzy som zakałą karzdego POlaka i te ich rządy jurz mie denerwujom i mojom mame też.I rzeby marycha wkońcu POtaniała i była do kupienia w supermarkecie. i rzeby kondony nie spadywały,boto terz wina tyh pżeklentyh kaczoruw,i mmie to pżeskadza óprawiać polityke miłości kturom nasz premier ogłosił. hyba troche błendów zrobiłem, ale ja dopiro do wieczorowej podstawowej sie zapisałem, toterz jeszcze taki wykrztałcony niejestem. Dla ciebie kochany Premieże, obiecuje robic 3 klasy w jeden rok i zaraz potem zapisać sie do PEŁO,i jakim takim ministrem jak Nowak albo i Chlebowski zostać.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.








