Ekonomiści są zdania, że w kolejnych miesiącach hamowanie nadal będzie wyraźne. Zarówno klienci indywidualni, jak i przedsiębiorstwa będą mieli coraz mniej oszczędności do odłożenia, a spowolnienie gospodarcze ograniczy chęć do inwestycji.

– Na razie w danych NBP o podaży pieniądza nie widać jeszcze wyraźnego spowolnienia, co najwyżej jego symptomy – mówi Grzegorz Ogonek, ekonomista ING BSK. – Natomiast dane te pokazują, że wrzesień wyczerpał przepływ pieniędzy klientów z giełdy na lokaty i przez to potencjał znacznego wzrostu depozytów się skończył – dodaje.

Depozyty osób prywatnych zwiększyły się w październiku w porównaniu z wrześniem już tylko o 0,8 proc., do 456,3 mld zł. Miesiąc wcześniej ta dynamika wynosiła 1,8 proc. – Jednak rok do roku wzrost oszczędności gospodarstw domowych był w październiku wyższy o 12,9 proc., We wrześniu roczny przyrost wyniósł 12,3 proc. To efekt kończącej się ucieczki klientów indywidualnych z funduszy inwestycyjnych do bezpiecznych przystani, gdy pieniądze z giełd przepłynęły tam już wcześniej – tłumaczy Wojciech Matysiak, ekonomista Pekao.

Pieniądze Fot. Shutterstock

Pieniądze Fot. Shutterstock

źródło: ShutterStock

Także przedsiębiorstwa nie mają już możliwości znacznego przyrostu depozytów. Dynamika roczna osłabła tam z 9,1 proc. we wrześniu do 8,6 proc. w październiku. – W kolejnych miesiącach z powodu spowolnienia gospodarczego, które wpłynie na wielkość zamówień, spadnie poziom dochodów przedsiębiorstw. Dlatego prognozujemy, że dynamika wzrostu ich depozytów nadal będzie się zmniejszać – mówi Wojciech Matysiak. Słabsze dochody przedsiębiorstw wpłyną także na mniejsze dochody ich pracowników, co osłabi przyrost depozytów klientów indywidualnych. Równocześnie sytuacja ta odbije się na kredytach. Na razie roczny ich przyrost w październiku dla gospodarstw domowych pozostał na niezmienionym poziomie – 14,5 proc.

Jednak w porównaniu z wrześniem osłabił się o 0,1 proc., gdy jeszcze we wrześniu miesięczny wzrost wyniósł 1,7 proc. Z danych tych wyraźnie widać, że klienci indywidualni przestali się zadłużać. Wysokie stopy procentowe nie sprzyjają zaciąganiu kredytów hipotecznych w złotych, a do zaciągania konsumpcyjnych skutecznie zniechęcają banki wysokością marży i prowizji. Na niechęć do zadłużania się wpływa także obawa przed bezrobociem czy utratą części dochodów. Roczna dynamika wzrostu kredytów jest niemal wyłącznie efektem osłabienia złotego.

Firmy także zadłużają się niechętnie. Miesięczny wzrost w październiku wyniósł 0,7 proc., gdy we wrześniu było to 2,9 proc.