Inwestorzy, którzy kupili akcje debiutujących wiosną firm z branży finansowej, liczą straty. Najwięcej spośród przedstawicieli branży finansowej, którzy pojawili się w tym roku na giełdzie, stracił lider rynku pośrednictwa, czyli Open Finance.
Koniunktura giełdowa nie rozpieszcza graczy, ale ci, którzy kupili akcje spółek finansowych w trakcie wiosennych ofert publicznych, mają wyjątkowo dużo powodów do narzekań. Kiedy porówna się kursy tych firm z przedsiębiorstwami z innych branż, okazuje się, że gorzej wypadają tylko te z sektora budowlanego i deweloperzy. Od początku kwietnia sektor budowlany stracił nieco ponad 43 proc., a indeks skupiający deweloperów spadł o prawie 42 proc.
Najwięcej spośród przedstawicieli branży finansowej, którzy pojawili się w tym roku na parkiecie, stracił lider rynku pośrednictwa, czyli Open Finance. Jego kurs zjechał o ponad 40 proc. Spółce nie pomagają nawet rosnące z kwartału na kwartał wyniki. Wczoraj podała, że jej zysk netto wyniósł w III kw. 23,15 mln zł w stosunku do 22,81 rok wcześniej. Eksperci zwracają jednak uwagę, że firmie mocno zaszkodziło kupno Home Brokera. Tuż po ogłoszeniu tej transakcji, na przełomie września i października, notowania Open Finance spadły o ponad 12 proc. Analitycy uważają, że Open Finance po prostu przepłacił za Home Brokera.
Słabo zachowują się również akcje spółki windykacyjnej Presco. Od dnia debiutu jej akcje zjechały o prawie jedną trzecią. W pierwszych dniach notowań płacono za nie nawet 6,69 zł, a teraz są o 2 zł tańsze.
Także akcje BGŻ obsunęły się w dół w podobnym stopniu. Inwestorzy, którzy zapisali się na jego papiery w ofercie publicznej, płacili 60 zł za walor, a obecnie akcje firmy notowane są na poziomie 42 zł, a więc nawet poniżej wartości księgowej. Co ciekawe, także w przypadku BGŻ wyniki finansowe są dobre.
ikona lupy />
Spółki finansowe słabe na tle innych branż / DGP
– Sytuacja finansowa banku jest zgodna z oczekiwaniami, a zarząd jak na razie wywiązuje się ze swoich obietnic – mówi Andrzej Powierża z DM Banku Handlowego.
W III kw. 2011r. zysk netto BGŻ wyniósł 40,6 mln zł, co oznacza wzrost o 53 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. W sumie w tym roku bank zarobił 100,9 mln zł, czyli 117 proc. więcej niż w tym samym okresie 2010 r.
Notowania innego banku, który wiosną pojawił się na parkiecie, czyli słoweńskiej Nova KBM, ostatnio zamarły. Nim jednak ustały, kurs banku zdołał spaść z 31,65 zł do 18, 50 zł, czyli o grubo ponad 40 proc. Z ostatnich informacji wynika, że szacowany przez zarząd zysk w III kw. wyniósł 6,2 mln euro.
Jedynym debiutantem finansowym, którego kurs od wiosny wzrósł, jest wrocławska firma windykacyjna Kruk. Od dnia debiutu dała ona zarobić swoim akcjonariuszom niecały 1 proc. To niby niewiele, ale robi wrażenie na tle spadkowego rynku.
Dobre wyniki Kruka niejako wyjaśniają złe zachowanie innych firm. Ekonomiści wieszczą spowolnienie gospodarcze, co oznacza, że spadnie popyt na produkty, na których zarabiają pośrednicy finansowi, a banki będą miały większy problem ze złymi długami. To zaś dziedzina, z której żyje Kruk. Dla niego wzrost zagrożonych wierzytelności oznacza szansę na wyższe zyski.
Dodatkowym elementem, który obniża notowania firm finansowych, jest niechęć inwestorów do małych i średnich firm. Od początku kwietnia skupiający je indeks sWIG80 stracił 27,9 proc.
– W ciągu ostatnich 12 miesięcy akcje zaledwie 17 spółek nie przyniosły inwestorom strat – mówi Roman Przasnyski z Open Finance.