We wrześniu nasz zachodni sąsiad sprzedał towary za 91,3 mld euro. Rok temu sprzedaż towarów za granicę była mniejsza o 4,5 proc. Jeszcze szybciej rośnie niemiecki eksport do krajów strefy euro. We wrześniu osiągnął on 38 mld euro, o 11 proc. więcej niż we wrześniu 2010 roku.

– Eksport Niemiec po raz kolejny zaskakuje. Niemcy korzystają ze swojej silnej pozycji konkurencyjnej i zwiększają swój udział w rynku – uważa Ulrike Rondorf, ekspert Commerzbanku.

W tym samym czasie zmniejszył się (o 2,5 proc.) import towarów do Niemiec. Dzięki temu nadwyżka niemieckiego handlu zagranicznego osiągnęła już 15,3 mld euro. To wywołuje coraz większą irytację wśród europejskich partnerów Berlina, z których większość balansuje na skraju recesji.

Dobre wyniki eksportu mogą oznaczać, że nie spełnią się pesymistyczne prognozy niemieckiego rządu, który przewiduje, że wzrost gospodarczy kraju w przyszłym roku wyniesie zaledwie 1 proc. Od kiedy w ub.r. niemiecka gospodarka rozwijała się w tempie 3,5 proc., bezrobocie w kraju spadło do najniższego poziomu od 20 lat.

Nadwyżka Berlina powoduje irytację ich europejskich partnerów

Mimo wszystko we wrześniu produkcja w kraju spadła o 2,7 proc. w skali roku, zaś nowe zamówienia zmniejszyły się o 4,3 proc. Zdaniem monachijskiego instytutu Ifo wskaźnik odzwierciedlający zaufanie przedsiębiorców spadł do najniższego poziomu od 16 miesięcy.

Dzięki dobrym wynikom eksportu w tym roku niemiecka gospodarka powinna zanotować relatywnie wysokie (3 procent) tempo wzrostu. Do 2009 roku Niemcy były największym eksporterem na świecie. Od tego czasu musiały oddać palmę pierwszeństwa Chinom. Mimo wszystko w przeliczeniu na mieszkańca niemiecki eksport jest wciąż aż piętnaście razy większy niż eksport chiński.