Bilety na połączenia regionalne podrożały średnio o 47 groszy, a na międzywojewódzkie średnio o 2 zł. Spółka podniosła ceny, bo musiała znaleźć pieniądze na zasypanie podwyżkowej dziury w budżecie. W wakacje zarząd zgodził się na podniesienie płac, bo przestraszył się strajku generalnego na kolei.

– Szybko trzeba było znaleźć ok. 17 mln zł. Podniesiono więc ceny biletów, bo w kieszeni pasażerów najłatwiej znaleźć gotówkę – mówi Adrian Furgalski, dyrektor programowy Railway Business Forum, zrzeszającego prywatne firmy z branży kolejowej.

Przewozy Regionalne to największy pasażerski przewoźnik kolejowy. Spółka należy do samorządów 16 województw. Zatrudnia ok. 13,5 tys. pracowników. W wyniku kadrowych cięć od grudnia 2008 r. zatrudnienie spadło o blisko 3 tys. osób. Połowa z nich odeszła z pracy w 2010 r. Problem w tym, że z firmy uciekli przede wszystkim młodzi. Efekt – zwiększył się odsetek pracowników w dwóch najstarszych grupach wiekowych 51 – 55 oraz 55 plus. To dziś największa grupa zawodowa, licząca już 5 tys. kolejarzy, wynika z danych zamieszczonych w raporcie rocznym spółki. Z pracy w PR odszedł natomiast co piąty kolejarz w wieku do 25 lat. Na odprawy dla 890 pracowników, którzy odeszli w ramach dobrowolnych odejść w ubiegłym roku, spółka wydała ok. 23 mln zł. Na jednego kolejarza przypadło średnio ok. 27 tys. zł.

Nie wszyscy dostali zgodę na odejście. Ci, którzy zostali, rozpoczęli walkę o podwyżki i dopięli swego. Zgodnie z porozumieniem od 1 sierpnia zatrudnieni w spółce otrzymali 120 zł więcej. Na tym nie koniec. Od 1 lipca 2012 r. załoga PR ma zagwarantowane średnio 130 zł na zatrudnionego z możliwością kolejnego etapu podwyżki w I półroczu 2013 r.

Takich pieniędzy przewoźnik, który 2010 r. zakończył z wynikiem 170 mln zł na minusie i ma ponad 500 mln zł długów, w kasie nie ma. A to zdaniem Adriana Furgalskiego będzie oznaczać kolejne podwyżki. – W przyszłym roku dodatkowe potrzeby przewoźnika sięgną 50 mln zł. Obawiam się, że samorządy nie będą zainteresowane finansowaniem zwiększonego budżetu płacowego – mówi dyrektor programowy RBF.

Sama spółka tłumaczy, że podwyżki cen biletów nie dało się uniknąć, ponieważ drastycznie wzrosły koszty wypuszczenia pociągów na trasę. Przewoźnik argumentuje, że ceny paliw są o 10 proc. wyższe niż w ubiegłym roku.

Janusz Piechociński, wiceszef sejmowej komisji infrastruktury, zauważa jednak, że przewoźnik wciąż nie został w pełni zrestrukturyzowany. W PR przychody z biletów stanowią jedynie 30 proc. wszystkich przychodów, podczas gdy np. w Kolejach Mazowieckich jest to blisko 50 proc. Kondycja firmy nieco się polepsza dzięki zwiększonym dotacjom od marszałków, którzy zamawiają połączenia w regionach. To jednak wciąż nie daje szans na poprawę jakości. W tym roku, nie mając możliwości zdobycia finansowania, stracił szansę na zakup 70 nowych pociągów z funduszy unijnych.

– Bez nowego taboru PR nie przyciągną nowych pasażerów i nie utrzymają starych. Spółka wymaga poważnej reorganizacji – mówi Janusz Piechociński.