W najbliższych tygodniach na stan naszej waluty będzie wpływać sytuacja w Europie. Jednak w dłuższym terminie o kondycji złotego, giełdy i rentowności naszych obligacji zdecydują gospodarcze decyzje nowego-starego rządu.

– Opublikowane wyniki wyborów sugerują kontynuację koalicji PO – PSL. Oznacza to, że dotychczasowa polityka fiskalna zakładająca stopniową redukcję deficytu przy braku kompleksowej konsolidacji fiskalnej będzie kontynuowana. Biorąc pod uwagę, że inne partie zakładały rozluźnienie fiskalne, wynik wyborów może być dla rynków pozytywny – uważa Cezary Chrapek, analityk rynku walutowego z Citi Handlowego.

Widać to na rynku walutowym i kapitałowym. Wczoraj euro osłabiało się do złotego o 1,5 proc. – do 4,30 zł. Jeszcze bardziej, ponad 3 proc., słabł dolar – do 3,14 zł. Frank tracił najmniej, ponad 1 proc. – do naweet 3,48 zł.

Na zielono była także giełda. Indeks WIG20 zamknął się na poziomie 3,44 proc. – Wsparciem dla złotego i giełdy były też lepsze informacje z Europy. Inwestorzy nabrali przekonania, że duet Merkel – Sarkozy rozwiąże problem Grecji – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. – W krótkim terminie na złotego i GPW największy wpływ będzie miał rozwój wydarzeń w Europie. W dłuższym – rząd, który musi przedstawić wiarygodny plan zasypania dziury budżetowej. Kosmetyki, jaką było zmniejszenie składek do OFE i wprowadzenie reguły wydatkowej, rynek nie kupi w sytuacji spowolnienia wzrostu gospodarczego – dodaje Rogalski.

Agencja Fitch w opublikowanej wczoraj prognozie dla Polski zwraca uwagę na konieczność przeprowadzenia reform strukturalnych i ostrzega, że jeśli nie uda się ustabilizować długu do PKB i doprowadzić do jego obniżki, obniży nam rating. W najlepszym wypadku jego perspektywę. Agencja podtrzymała groźbę z sierpnia tego roku, gdy informowała o tymczasowym utrzymaniu oceny wiarygodności Polski na poziomie A minus. Wybory nie zmieniły ratingu ani stanowiska agencji Fitch. Ocenę utrzymał nam także Standard & Poor’s. I on jest ciekaw, czy rząd przeprowadzi dodatkowe działania konsolidacji finansów. – To jasny przekaz. Oznacza, że biorąc pod uwagę niższy, niż zakładał poprzedni rząd, wzrost gospodarczy w 2012 r., nowy będzie musiał znaleźć sposób na zejście z deficytem poniżej 3 proc. PKB – uważa Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. To potwierdzi naszą wiarygodność i wpłynie na umocnienie złotego, spadek rentowności polskiego długu, napływ kapitału. Niewykonanie tego planu będzie oznaczać kłopoty.