– Wysokie ceny soku jabłkowego związane są z tym, że w tym roku koncentrat jabłkowy był potwornie drogi. Być może Niemcy mieli jego zapasy jeszcze z okresu, gdy był on tani i dlatego mają niższe ceny – stara się wyjaśnić ten paradoks dr Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Jej zdaniem to się zmieni, bo w tym roku są dobre zbiory jabłek i ceny koncentratu spadną. – W tym sezonie powrócimy do normalnej sytuacji, w której sok jabłkowy będzie u nas tańszy niż po zachodniej stronie granicy – twierdzi dr Nosecka.

Nie wiadomo jednak, czy zmienią się dysproporcje związane z wodą mineralną sprzedawaną bez dodatku CO2. Jej ceny są u nas o 19 proc. wyższe niż w Niemczech. To także jest zadziwiające, bo są one w Polsce stabilne od paru lat. – Być może ostatni kryzys tak dopiekł Niemcom, że obniżyli ceny wody? – zastanawia się Nosecka.

Według analityków jest wiele przyczyn powodujących, że ceny są u nas wyższe niż u sąsiadów.

– Niemcy to ojcowie dyskontów. Tu działa największa liczba tanich sklepów. Do tego handel sieciowy jest tu bardzo dobrze rozwinięty w porównaniu z Polską, gdzie stanowi około 40 proc. – mówi Tomasz Pasiewicz, analityk Saski Partner. Dodaje, że w Niemczech jest też krótszy łańcuch dostaw, co oczywiście jest związane z usieciowieniem handlu. – Tam producenci dostarczają towary bezpośrednio do sklepów. W Polsce wciąż pośredniczą w tym poddostawcy, hurtownicy, co wpływa na rozrost ostatecznej marży. To najbardziej widoczne w małych sklepach, które zaopatrują się w hurtowniach – podkreśla Pasiewicz.

Dopóki się to nie zmieni, będziemy płacić za wiele produktów żywnościowych więcej niż bogaci Niemcy.