We wrześniu ogólny klimat koniunktury w przetwórstwie przemysłowym spadł w porównaniu z sierpniem o 2 pkt – do 1 pkt. W budownictwie o 3 pkt – do minus 4 pkt. Tak wynika z danych GUS. Firmy działające w tych sektorach gorzej niż w sierpniu oceniają portfel zamówień, mówią także o słabnącym popycie na swoje usługi w kolejnych miesiącach.

Pod prąd nastrojom w sektorze przedsiębiorstw idzie koniunktura konsumencka. Świadczą o tym dwa wskaźniki także wyliczane przez GUS – bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej opisujący aktualną sytuację gospodarstw domowych oraz wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej, mówiący o oczekiwaniach. Pierwszy poprawił się we wrześniu w stosunku do sierpnia o 3,6 pkt – do minus 21,5 pkt. Drugi wzrósł w tym czasie o 2,3 pkt – do minus 26,6 pkt.

Zdecydowanie lepiej niż miesiąc temu oceniana jest więc obecna i przyszła kondycja finansowa gospodarstw domowych, a także sytuacja ekonomiczna kraju. Niewielkiej poprawie w porównaniu z sierpniem uległa nawet ocena bieżącej możliwości dokonywania tzw. ważnych zakupów. – Z lepszymi od sierpniowych nastrojami ostatni raz mieliśmy do czynienia w grudniu 2010 r. – zwraca uwagę Krzysztof Wołowicz, dyrektor departamentu analiz DM TMS Brokers. Tłumaczy to m.in. wzrostem płac. – W lipcu i sierpniu mieliśmy do czynienia z realnym, czyli przekraczającym inflację wzrostem wynagrodzeń, co nie było oczywiste wiosną tego roku – dodaje.

Niepokój klientów indywidualnych budzi jednak sytuacja na rynku pracy. W kolejnych 12 miesiącach prognozują jej pogorszenie. – Na razie rynek pracy jest stabilny, nie ma zapowiedzi dużych zwolnień. Ponadto Polacy w przeciwieństwie do Amerykanów nie są zaangażowani w akcje czy bardziej skomplikowane instrumenty finansowe, dlatego nie czują problemów, z którymi rynki kapitałowe miały do czynienia we wrześniu. Przychylniej patrzą więc na wydawanie pieniędzy na ważne zakupy – ocenia Łukasz Wardyn, dyrektor zarządzający w City Index.

Może to tłumaczyć, dlaczego branża handlowa jako jedna z nielicznych oceniła koniunkturę we wrześniu lepiej niż w sierpniu. – Dane te są dobrą wiadomością. Pozwalają mieć nadzieję, że jeśli zwolnią eksport czy inwestycje, konsumpcja podtrzyma wzrost – mówi Łukasz Wardyn.

Jednak jest przekonany, że to nie gospodarstwa domowe, ale firmy lepiej oceniają przyszłą sytuację. Dysponują lepszym materiałem analitycznym, jakim jest portfel przyszłych zamówień. – Ludzie ulegają nastrojom, a firmy twardo stąpają po ziemi – kwituje Krzysztof Wołowicz.