Przeciek może być balonem próbnym do wysondowania reakcji na taką decyzję. Dyskusja o referendum nieco przyćmiła inną wiadomość z Aten. Grekom udało się wczoraj sprzedać warte 1,25 mld euro trzymiesięczne obligacje, dzięki czemu – ostatniego dnia przed terminem – spłacono 769 mln euro odsetek od innych papierów dłużnych. Grecja musiała jednak zaoferować 4,56 proc., o 0,06 pkt proc. więcej niż podczas poprzedniej takiej aukcji, która miała miejsce 16 sierpnia.

O referendum napisał wczoraj grecki dziennik „I Katimerini”. Dziennikarze, powołując się na współpracowników premiera Georgiosa Papandreu, twierdzą, że kwestia referendum jest omawiana od wczesnego lata. W przypadku porażki Papandreu miałby rozpisać nowe wybory. To posunięcie va banque: rządzący socjaliści od czerwca ustępują w sondażach prawicowej Nowej Demokracji. Z drugiej strony nowe rozdanie dałoby zwycięzcy silniejszą legitymację do kolejnych cięć budżetowych.

Problem w tym, że prawo europejskie nie przewiduje procedur, które umożliwiałyby opuszczenie strefy euro. Powrót do drachmy byłby możliwy na ogólnych zasadach prawa traktatów, ale wiązałby się z koniecznością porozumienia z pozostałymi członkami strefy. Część z nich otwarcie się jednak takiej możliwości sprzeciwia, obawiając się otwarcia drzwi do postępującego rozkładu strefy euro.

W rządzie jednak – jak twierdzi „I Katimerini” – dojrzewa teza, że przywrócenie drachmy i jej szybkie zdewaluowanie może być jedynym wyjściem, by poprawić konkurencyjność greckiej gospodarki. Na największe ryzyko byłby wówczas wystawiony system bankowy. Grecy – spodziewając się dewaluacji – wycofaliby swoje pieniądze z kont oszczędnościowych.

Co więcej, w referendum prawdopodobna jest porażka rządu. Nawet zakładając, że nie przekształciłoby się ono w plebiscyt „za czy przeciw władzy”, większość Greków nie chce rezygnować ze wspólnej waluty. W ostatnim sondażu na ten temat, który w maju przeprowadziła firma Public Issue, 66 proc. respondentów opowiedziało się za pozostawieniem unijnej waluty. Powrotu do drachmy chce 16 proc. Greków.

Rewelacje „I Katimerini” zostały odebrane jako próba wybadania reakcji społeczeństwa i zagranicy na ewentualną decyzję w tej sprawie. Po kilku godzinach rzecznik rządu pogłoski zdementował. – W ogóle nie dyskutowaliśmy o tym – podkreślił Angelos Tolkas, przyznając jednak, że rząd szykuje przepisy, które by to umożliwiały. Choć konstytucja przewiduje możliwość rozpisania referendum, nigdy nie przyjęto przepisów wykonawczych, a ostatni plebiscyt – w sprawie zniesienia monarchii – Grecy przeprowadzili 37 lat temu.