Akcjonariusze jednego z największych w kraju producentów węgla nie mają wątpliwości, że giełda to najlepsze miejsce dla Węglokoksu. – Kilka tygodni temu WZA spółki podjęło kierunkową decyzję, upoważniającą jej zarząd do rozpoczęcia działań w kierunku prywatyzacji przez warszawską giełdę – ujawnił wczoraj Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu. Ma nadzieję, że mniej więcej w połowie przyszłego roku spółka będzie przynajmniej częściowo prywatna i notowana na giełdzie. Zdaniem prezesa Węglokoksu prywatyzacja jest konieczna, bo bez niej nie można przyjąć długofalowej strategii.

Na koniec roku Węglokoks spodziewa się zysku netto na poziomie co najmniej 100 mln zł, wobec 160 mln zł w 2010 r. Prezes Węglokoksu zastrzegł, że te prognozy nie obejmują zysku z transakcji sprzedaży akcji Polkomtelu. Ale dodał, że środki ze sprzedaży akcji tej spółki mają być przeznaczone przede wszystkim na sfinansowanie akwizycji planowanych przez Węglokoks.

Firma jest zainteresowana zakupem od Kompanii Węglowej Huty Łabędy. Transakcja ma być sfinalizowana w ciągu kilku tygodni. Większościowy pakiet tej firmy ma kosztować ok. 300 mln zł. Prezes spółki myśli też o przedsiębiorstwach wydobywczych. Chodzi głównie o bardzo ścisłą kooperację w tym zakresie, np. z Kompanią Węglową czy Katowickim Holdingiem Węglowym. Resort gospodarki rozważał powiązanie kapitałowe Węglokoksu z KHW, ostatecznie jednak nie zdecydowano się na takie rozwiązanie.

cez