Zdaniem ekspertów zajmujących się rynkiem energii wzrostu liczby odbiorców korzystających z prawa do zmiany sprzedawcy można się spodziewać najwcześniej dopiero na początku przyszłego roku. Wtedy to najprawdopodobniej sprzedawcy energii wydzieleni z zakładów energetycznych (taki podział nastąpił w połowie tego roku i był efektem wdrażania unijnych dyrektyw w zakresie tworzenia konkurencyjnego rynku energii elektrycznej) przestaną posługiwać się obecnymi taryfami zatwierdzonymi przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki (URE). W grudniu zostaną ogłoszone cenniki na przyszły rok i powinna pojawić się możliwość zawierania atrakcyjniejszych kontraktów handlowych.

Zatwierdzanie taryf

Firmy korzystające z prawa wyboru sprzedawcy energii elektrycznej uzyskują dzięki temu korzyści finansowe. Wynikają one przede wszystkim z prowadzenia rozliczeń po niższych cenach (nowi sprzedawcy oferują prąd taniej niż lokalne zakłady energetyczne). Wielkość oszczędności zależy od kilku parametrów, m.in. od zapotrzebowania na energię, umiejętności jego precyzyjnego prognozowania, a przede wszystkim od cen stosowanych przez lokalnego sprzedawcę.

Menedżerowie zajmujący się zakupami energii i mający doświadczenie w uczestnictwie w rynku deklarują, że realna obniżka kosztów zakupu energii (czyli ceny samej energii i kosztów jej dostarczania) może sięgnąć kilku procent. Najczęściej wymienia się 2-4 proc., choć zdarzają się i tacy, którzy chwalą się 10-proc. redukcją kosztów - to jednak jest wyjątkowa sytuacja.

- Jedną z ważnych przyczyn braku korzystania z prawa zmiany sprzedawcy (zasada TPA) w segmencie dużych odbiorców, która ujawniła się zdecydowanie w 2007 roku, jest brak spełnienia oczekiwań odbiorców. Duzi odbiorcy liczą na oszczędności rzędu kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu złotych za megawatogodzinę, podczas gdy spółki obrotu są często w stanie zaproponować im energię co najwyżej o kilka złotych tańszą niż wynoszą stawki taryfowe lokalnych sprzedawców - wyjaśnia Marek Kulesa, dyrektor Towarzystwa Obrotu Energią (TOE).

Ceny energii w taryfach zatwierdzonych przez prezesa URE przez szereg lat nie uwzględniały warunków rynkowych i rosnących z roku na rok potrzeb inwestycyjnych. Wyznacznikiem górnego pułapu cenowego nie był rynek, a poziom maksymalnego wzrostu cen, ręcznie ustalony w rozporządzeniu. Niezwykle ważnym elementem rynku 2008 roku powinno być, zdaniem Marka Kulesy, podtrzymanie przez prezesa URE decyzji o pełnym zwolnieniu spółek obrotu z obowiązku przedkładania taryf do zatwierdzenia.

Układy pomiarowe

Kolejnym negatywnym elementem rynku energii, który w dużej mierze nasila się w 2007 roku, są problemy licznych odbiorców przemysłowych, którzy mają własne sieci dystrybucyjne i za ich pośrednictwem odsprzedają energię swoim klientom, często nie decydując się na bezpośredni udział w rynku oraz aktywne poszukiwanie sprzedawców. Odstraszają ich wynikające z tego obowiązki, brak przejrzystości działania oraz często duże ryzyko działalności handlowej na rynku energii elektrycznej.

- Takie firmy były i są traktowane jak małe zakłady energetyczne i muszą wypełniać bardzo wiele obowiązków charakterystycznych dla operatorów, jak też dla sprzedawców. Przydałaby się nowa definicja w prawie energetycznym dotycząca właśnie odbiorców przemysłowych, ze szczególnym uwzględnieniem specyfiki ich działalności sieciowej - uważa Marek Kulesa.

Pozytywną informacją dla instytucjonalnych odbiorców energii jest ograniczenie od tego roku wymagań stawianych przez dystrybutorów układom pomiarowym w przypadku zmiany sprzedawcy. Wcześniej był to nieuczciwy chwyt stosowany przez zakłady energetyczne do utrzymywania klientów za wszelką cenę (niemałą, bo liczniki mogły kosztować dziesiątki tysięcy złotych).

- Niektóre zakłady żądały całkowitej przebudowy infrastruktury pomiarowej bez możliwości adaptacji urządzeń, które mieliśmy już zamontowane - mówi Sylwia Miller, dyrektor operacyjny działu inwestycji Tesco Polska.

Na takie traktowanie ze strony zakładów energetycznych skarżyło się wiele firm i instytucji, które chciały korzystać z prawa wyboru sprzedawcy. Właśnie z powodu wysokich kosztów dostosowywania układów pomiarowych do wymagań stawianych przez zakłady dystrybucji energii z początku z konkurencji w elektroenergetyce korzystały wyłącznie największe polskie firmy, tj. PKP Energetyka, Aluminium Konin Impexmetal, Huta Łaziska, KHW czy General Motors. Z uwagi na wielkość nakładów na modernizację liczników tylko one mogły sobie pozwolić na tak kosztowną formę szukania firmowych oszczędności.

Sprzedaż i dostawa

Korzystną zmianą dla odbiorców jest też rozdzielenie sprzedaży energii od jej dostaw. Te zadania realizują obecnie oddzielne firmy, które jeszcze przed 1 lipca stanowiły jeden organizm - zakład energetyczny. Korzyść polega za zwiększeniu przejrzystości (każda z firm działa na własny rachunek) oraz utrudnieniu stosowania tzw. subsydiowania skrośnego - działania blokującego konkurencję na rynku energii, polegającego na zaniżaniu cen energii kosztem wzrostu opłat za jej dostawy. Choć koszt zakupu energii dla odbiorcy się nie zmieniał, to niemożliwa była rywalizacja o klienta przez innych sprzedawców - musieliby oni sprzedawać energię poniżej kosztów i nie mogliby odrobić tych strat zawyżając wpływy z dostaw (sprzedawcy nie prowadzą działalności dystrybucyjnej).

Mimo pozytywnych zmian, jakie zaszły na rynku energii, odbiorcy instytucjonalni nie rzucili się łapczywie do skutecznych poszukiwań nowych sprzedawców. Sytuacja może się zmienić pod koniec roku. Ponieważ w polskiej elektroenergetyce kontrakty handlowe zawierane są głównie rocznie na kolejne lata kalendarzowe, to ich oferty dla odbiorców będą pojawiać się w większej liczbie dopiero pod koniec roku. Zupełnie nowe cenniki dla odbiorców instytucjonalnych z grup taryfowych C w całym kraju przedstawił RWE Stoen i Vattenfall. Jest więc nadzieja, że od 1 stycznia 2008 r. rynek energii elektrycznej zacznie się wreszcie przeobrażać w segmencie odbiorców instytucjonalnych. Pod koniec października, bądź też na początku listopada, Adam Szafrański, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, ma ogłosić swoją decyzję w kwestii zatwierdzania taryf dla sprzedawców energii. Będzie ona miała kluczowe znaczenie dla kształtu rynku energii. Jeśli zatwierdzanie taryf miałoby jednak obowiązywać, to o konkurencji w elektroenergetyce trzeba będzie zapomnieć co najmniej na kolejny rok. Wiele wskazuje jednak na to, że Adam Szafrański podejmie decyzję o zwolnieniu sprzedawców z obowiązku zatwierdzania taryf w odniesieniu do wszystkich grup odbiorców.

KRZYSZTOF GOLACHOWSKI

krzysztof.golachowski@infor.pl